Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dokąd zmierzamy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dokąd zmierzamy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 kwietnia 2016

This Is Your Brain on LSD

ResearchBlogging.org
Nagłówki światowej prasy obiega wieść o współfinansowanym przeze mnie* historycznym badaniu dotyczącym neuroobrazowania kwasowych tripów. W mediach społecznościowych pojawiają się już wzmianki o tym, że LSD wspomaga prawidłowy rozwój mózgu lub o tym, że ma na niego zupełnie destrukcyjny wpływ. W związku z tym czuję się w obowiązku o nim napisać.

NGC 3372 , CC BY-SA 3.0 Hubble Heritage

Od momentu gdy Albert Hoffman odbył jedną z naj niezwyklejszych w historii ludzkości podróży rowerem minęło niemal dokładnie 76 lat*. Od tego czasu dietyloamid kwasu lizergowego (LSD-25 lub w skrócie LSD) został okrzyknięty psychiczną bombą atomową, świętym sakramentem i zagrożeniem dla ludzkości. Za entuzjazm związany ze zmeniającymi świadomość właściwościami tej potężnej substancji odpowiadał między innymi misjonarski zapał Timothy'ego Leary'ego, głoszącego nadejście ery psychodelicznej utopii. Propagował on odnowę duchową i kierowaną ewolucję nowego człowieka rozdając jednocześnie maleńkie bileciki na podróż w wewnętrzny kosmos. Czechosłowacki psychiatra Stanislav Grof prowadził badania dotyczące możliwości wspomagania psychoterapii dynamicznej za pomocą tzw. psycholitycznych dawek LSD. Dawki te miały umożliwić klientowi skuteczniejsze dotarcie do nieświadomych konfliktów, ich rozpuszczenie (stąd nazwa psycholityczne) i skuteczne odreagowanie. Stąd nazwa tej metody: turbopsychoterapia.

Substancja ta została entuzjastycznie przyjęta zwłaszcza przez ruch hippisowski. Wielu podróżników wyruszało w drogę zupełnie bez przygotowania lub w niesprzyjających warunkach (tak jak pan Leary powiedział, dla jakości przeżycia istotne są okoliczności i nastawienie). W połączeniu z prasowymi doniesieniami o tragicznych skutkach zażywania kwasu (w dużej mierze nieprawdziwych lub wyolbrzymionych) sprawiło to, że rząd amerykański zainteresował się uregulowaniem dostępu do LSD. Zaowocowało to zakazem jej posiadania i rozpowszechniania. Timothy Leary został nazwany przez Richarda Nixona najgroźniejszym człowiekiem w Ameryce (podobno sam zainteresowany skomentował to mówiąc, iż rzeczywiście osaczył Amerykę). Za przykładem Stanów Zjednoczonych poszły inne kraje. Nim LSD trafiło na listę substancji zakazanych, w latach 50. i 60. pojawiły się pierwsze badania wskazujące na możliwość zastosowania tej niezwykle potężnej substancji w psychoterapii. Obiecujące wyniki uzyskano na przykład w leczeniu alkoholizmu.

Psychodeliczna apteczka


Pajęczyna pająka poczęstowanego LSD-25 cechuje się hiperregularnością. Zdjęcie: © Witt, P. N., Reed, C. F., Peakall, D. B. (2012). A spider's web: problems in regulatory biology. Springer Science & Business Media.
Przeprowadzana niedawno metaanaliza sześciu spełniających kryteria badań z tamtego okresu pokazała, że w okresie 6 miesięcy nawet jednorazowe zażycie LSD jest skuteczniejsze niż inne dostępne środki wspomagające wychodzenie z nałogu. Uczestnicy badań opisywali doświadczenie jako mające wymiar duchowy i zmieniające ich życie. Nie jest to duża próba, jednakże w opinii autorów metaanalizy uzyskane efekty uzasadniają dalsze badania.

Niedawne lata przyniosły wzrost naukowego zainteresowania substancjami psychoaktywnymi (zainteresowanie pozanaukowe jest niezmienne od tysiącleci). Po wielu latach badań prowadzonych głównie na innych niż Homo sapiens sapiens zwierzętach, coraz częściej publikowane są wyniki badań na ludziach. Potencjalne medyczne zastosowania dostrzeżono na przykład w wypadku psylocybiny, aktywnego składnika grzybów halucynogennych. Prowadzone w Szwajcarii badania pokazały, że podawana w kontrolowanych dawkach może zmniejszać lęk przed śmiercią u pacjentów terminalnych. Na przestrzeni 6 miesięcy dodatkowo obniżała ona nasilenie objawów depresyjnych.

Zastosowanie w psychoterapii znaleźć może również MDMA czyli popularne ecstasy. Niegdyś pisał o tym Jędrzej Kamiński na łamach Neurotyka, od tego czasu wykonano badania wskazujące na potencjalną skuteczność wykorzystania MDMA w łagodzeniu objawów zespołu stresu pourazowego. Póki co uzyskane wyniki są bardziej obiecujące niż przełomowe, niemniej w połączeniu z psychoterapią zastosowanie MDMA znacząco redukowało objawy chorobowe a efekt utrzymywał się po czasie.

Warto pamiętać o tym, że pacjenci biorący udział w nowych eksperymentalnych terapiach spodziewają się spektakularnych efektów co - zwłaszcza, gdy badanie dotyczy czegoś tak subiektywnego jak symptomy zaburzeń psychicznych - może znacząco wpływać na uzyskiwane wyniki. W związku z tym, dużym problemem w badaniach nad psychodelikami jest kwestia placebo. Było to widoczne już w legendarnych badaniach wielkopiątkowych podczas których część uczestników ceremonii religijnej poczęstowano psylocybiną. Grupa porównawcza bardzo szybko zauważyła, że została na Ziemi, podczas gdy uczestnicy poczęstowani psylocybiną opisywali doświadczenie obecności Boga. Często rozwiązuje się ten problem poprzez podawanie mniejszych dawek substancji aktywnej, takich, które wywołują zauważalne efekty fizjologiczne ale niekoniecznie wysyłają w kosmos czy wypełniają wszechświat miłością. Innym sposobem jest podawanie substancji takich jak niacyna (kwasy nikotynowy), wywołujących pobudzenie fizjologiczne.

Wstępne wyniki badań z wykorzystaniem ayahuaski pokazują że może ona posłużyć do zmniejszania nasilenia objawów depresji. Ayahuasca to znany od tysiącleci rytualny napój o silnych właściwościach psychodelicznych znany wielu plemionom południowoamerykańskim. Przyrządza się go m.in. z niektórych gatunków lian, jego składnikiem aktywnym jest DMT. Jego efekty obejmować mają z jednej strony fizyczne i psychiczne oczyszczenie (napar z reguły wywołuje wymioty) z drugiej głęboką duchową przemianę. Uczestnicy badania doświadczyli poprawy już kilka godzin po doświadczeniu rytuału spożywania ayahuaski. Efekt ten utrzymywał się przez następne trzy tygodnie. Wyniki te należy jednakże traktować z dużą dozą sceptycyzmu - badanie nie uwzględniało grupy kontrolnej i objęło jedynie sześć osób.

Pukając do drzwi percepcji

Gdyby drzwi percepcji zostały oczyszczone, każda rzecz jawiłaby się człowiekowi taką, jaką jest, nieskończoną
William Blake  - Zaślubiny nieba i piekła

To krzesło — czy kiedykolwiek je zapomnę? Tam, gdzie cienie padały na płótno obicia, pasy głębokiego, ale błyszczącego indygo występowały naprzemiennie z pasami żaru tak intensywnie jasnego, że trudno było uwierzyć, iż mogą być wytworzone przez cokolwiek poza błękitnym ogniem. Zdawało mi się, że nieskończenie długo wpatruję się przed siebie, nie wiedząc, nawet nie pragnąc wiedzieć, co przede mną stoi. Przy każdej innej okazji widziałbym krzesło pocięte naprzemiennie światłem i cieniem. Dziś percepcja pochłonęła koncepcję
Aldous Huxley - Drzwi percepcji

Wzrost aktywnych połączeń w mózgu pomiędzy poszczególnymi obszarami mózgu
w życiu codziennym i obserwowany po zażyciu psylocybiny. Grafika: © RSP,  Petri, G. et al. (2014). Homological scaffolds of brain functional networks. Journal of The Royal Society Interface, 11(101), 20140873.
Trwają poszukiwania mechanizmu za pomocą którego niektóre związki chemiczne mają tak wielki wpływ na świadomość. Pionierskie badania dotyczące neuroobrazowania doświadczenia psychodelicznego przeprowadzono z wykorzystaniem psylocybiny. Okazało się, że znacząco wpływa ona na zmniejszenie przepływu krwi i natlenienia obszarów mózgu w obszarach odpowiadających za integrację pracy poszczególnych jego części (tzw. hub regions). Innymi słowy, obszary regulujące przepływ informacji były mniej aktywne. Autorzy spekulują że w wyniku tego poszczególne rejony mózgu komunikują się ze sobą bardziej intensywnie, nieskrępowane dotychczasowymi więzami mechanizmów regulujących jego pracę. Nasuwa się tu skojarzenie z opisywanym przez Williama Blake'a otwarciem Wrót Percepcji do którego Aldous Huxley przyrównywał doświadczanie świata po zażyciu meskaliny. Zespół The Doors zawdzięcza swoją nazwę barwnym opisom Huxleya.

Wpływ psylocybiny na mózg doczekał się swojego opisu również za pomocą pozytronowej tomografii emisyjnej. Punktem wyjścia dla badaczy były podobieństwa psylocybinowego doświadczenia psychodelicznego i epizodów psychotycznych w schizofrenii. W obu wypadkach dochodzi do dużych zmian w nastroju, zmian w percepcji czasu i przestrzeni, halucynacji i zaburzeń postrzegania własnego ja. Z drugiej strony, konsumenci grzybów halucynogennych na ogół postrzegają owe zmiany jako wynikające z zażycia narkotyku i nie uznają ich za rzeczywiste. Podobieństwa te dały zresztą początek określaniu psychodelików*** mianem psychozomimetyków czyli środków mających naśladować psychozę. Tak bowiem początkowo tłumaczono ich działanie. Badacze odkryli, że podanie psylocybiny powoduje wzrost aktywności w korze przedczołowej (hyperfrontality) które obserwuje się u pacjentów z ciężkimi epizodami psychotycznymi, w przeciwieństwie do pacjentów z chroniczną schizofrenią u których obserwuje się zmniejszoną aktywność kory przedczołowej (hypofrontality).

Wizualizacja różnic pomiędzy uśrednioną aktywacją obszarów mózgu odpowiedzialnych za przetwarzanie informacji wzrokowej po zażyciu placebo i LSD. Grafika: © Imperial College London. informacja prasowa
Pewnej integracji tych wyników dostarcza opublikowane niedawno badanie dotyczące wpływu LSD na mózg. Okazało się, że w porównaniu z placebo, poszczególne rejony mózgu komunikowały się ze sobą intensywniej niż zazwyczaj. Traciły też zwyczajową synchronizację. Obszary tworzące sieci neuronalne które na ogół odpowiadają za realizację poszczególnych funkcji mózgu - takie jak widzenie, słyszenie, uwagę - przestawały ze sobą współpracować. Dotyczyło to zwłaszcza kory wzrokowej - przypuszczalnie właśnie stąd biorą skomplikowane fraktalne wizje opisywane przez osoby zażywające LSD.

To nie koniec interesujących odkryć. Zmniejszony przepływ krwi zaobserwowano w obszarach wchodzących w skład sieci domyślnej**** (ang. default mode network). Ich aktywność jest ze sobą zazwyczaj silnie skorelowana. Sieć ta jest aktywna w mózgu niejako domyślnie, kiedy błądzimy myślami a mózg nie zajmuje się niczym konkretnym***** (ale nie tylko wtedy, DMN bierze też udział w zadaniach uwzględniających informacje autobiograficzne i dotyczących funkcjonowania społecznego). Spadek ukrwienia obszarów DMN szedł w parze z doświadczaniem przez badanych rozpuszczania ego. Ich codzienne poczucie ja przestawało istnieć ustępując miejsca poczuciu jedności z wszechświatem, całą ludzkością, naturą i kolektywem Borg. Ludzie zażywający LSD często opisują tego typu doświadczenie jako głębokie, duchowe przeżycie które pozostawia trwały ślad w ich życiu.

Kolejnym istotnym odkryciem było to, że po zażyciu LSD w przetwarzanie informacji wzrokowych zaangażowane są obszary, które zazwyczaj nie biorą w tym udziału. Na ogół zajmuje się tym pierwszorzędowa kora wzrokowa, podczas kwsowych tripów dochodziły do tego rejony mózgu, które pełnią też inne funkcje. Mogłoby to odpowiadać za doświadczenia synestetyczne i emocjonalne zabarwienie wizji opisywanych podczas kwasowych tripów. Widzenie stawałoby się w takiej sytuacji procesem znacznie bardziej złożonym. Neuroobrazowanie doświadczenia zażycia ayahuaski pokazało, że kora wzrokowa zachowuje się w tej sytuacji tak, jakby otrzymywała informacje z zewnątrz nawet wtedy, gdy badani mają zamknięte oczy. Przypisuje się to zaobserwowanej niestabilności pracy kory wzrokowej. Podobne zależności dostrzeżono również w wyniku podania LSD.


Grafika w domenie publicznej, autor(ka) nieznany(a), zmodyfikowano za pomocą algorytmu DeepDream
Korzystając z okazji iż w skanerze znajdują się tripujący ochotnicy, w trakcie badania zrealizowano jeszcze kilka innych projektów których wyników można spodziewać się w najbliższym czasie. Badano między innymi wpływ słuchania muzyki na doświadczenie psychodeliczne po zażyciu LSD. Zaobserwowano, że substancja ta powoduje, że zakręt przyhipokampowy (parahippocampus gyrus), odgrywający ważną rolę w tworzeniu śladów pamięciowych, w mniejszym niż zazwyczaj stopniu komunikuje się z korą wzrokową. Tymczasem, słuchanie muzyki powodowało stan odwrotny - komunikacja pomiędzy tymi obszarami była zwiększona. Dla badanych wiązało się to z większą liczbą wizualizacji po zamknięciu oczu, jak również, z większą częstotliwością doświadczania osobistych wspomnień. Badacze spekulują w związku z tym, że muzyka może mieć istotne znaczenie w wypadku prowadzenia terapii wspomaganej przez LSD.

W badaniu wzięło udział jedynie 20 osób z czego 5 wierciło się w skanerze za bardzo by móc interpretować ich wyniki (pozdrawiam kierowników badań z fMRI w których brałem udział!). Badacze podkreślają jednak, że ich wyniki były zgodne z dotychczasowymi ustaleniami płynącymi z badań nad innymi psychodelikami i stanowią ich znakomite uzupełnienie. Do bardzo podobnych wyników doszli na przykład naukowcy badający wpływ ayahuaski na pracę mózgu. Prawdopodobnie kluczowe znaczenie ma wpływ tych substancji na pracę default mode network, obszarów związanych doświadczaniem jaźni. Badacze podsumowują swoje odkrycia stwierdzeniem, iż pod wpływem LSD dotychczasowe wzorce komunikacji poszczególnych obszarów mózgu ulegają dezintegracji, w związku z czym przestają one być od siebie funkcjonalnie oddzielone. Aktywność elektryczna kory mózgowej staje się w wyniku ich działania bardziej chaotyczna i niezorganizowana.


Interkosmos


Kolejne badania przynoszą nam coraz lepsze wyjaśnienie niezwykłych zdarzeń mających miejsce gdy nasze mózgi wchodzą w interakcje z psychodelikami. Od samego początku istnienia LSD w powszechnej świadomości jej orędownicy głosili, że pozwoli nam ono lepiej poznać samych siebie i świat, dając nam narzędzia do wewnętrznej eksploracji. Teraz sformułowanie to nabiera nowego znaczenia. Wiedza o funkcjonowaniu mózgu pod wpływem psychodelików pozwala nam lepiej poznać mechanizmy leżące u podłoża świadomości.

Z drugiej strony, wzrost zainteresowania terapeutycznymi zastosowaniami psychodelików daje nadzieje na udoskonalenie metod pozwalających mózgowi odzyskać sprawność. Przed nami z pewnością jeszcze długa droga. Dotychczasowe badania wymagają replikacji a ich prowadzenie obarczone jest wieloma trudnościami natury administracyjnej. Dopuszczenie psychodelików do zastosowań medycznych może zresztą okazać się niemożliwe w obecnej sytuacji politycznej. Może wreszcie okazać się zbędne, gdyż kolejne bardziej rygorystyczne badania mogą wykazać ich niską skuteczność. Wiele wskazuje jednak na to, że wkraczamy w nową erę badań naszej świadomości. Niezwykła podróż rozpoczęta na rowerze Hoffmana trwa w najlepsze i coraz głośniej słychać skrzypienie uchylających się drzwi percepcji.


* Badanie zostało sfinansowane społecznościowo za pośrednictwem platformy Walacea. Mój udział w ogólnej kwocie był rzecz jasna bardzo skromny, zawsze to jednak świetne zdanie otwierające.


** Po przypadkowym odkryciu niezwykłych właściwości zsyntetyzowanego przez siebie związku (po 5 latach od jego odkrycia), Albert Hoffman postanowił przetestować na sobie jego działanie - zażył 250 mikrogramów substancji. W ciągu godziny zaczął doświadczać narastającego dyskomfortu, w związku z czym zdecydował się poprosić asystenta o pomoc w dotarciu do domu. Gdyby nie to, że ze względu na trwającą w Europie racjonowano wówczas benzynę, moglibyśmy nigdy nie poznać niezwykłych właściwości LSD. Hoffman pedałował bowiem ową wiejską drogą ku innym wymiarom - jego percepcja zmieniła się drastycznie. Jak sam pisze:

W drodze do domu mój stan zaczął przybierać niepokojące formy. Wszystko w polu widzenia falowało i było zniekształcone jak w krzywym zwierciadle. Miałem również wrażenie bycia niezdolnym do ruszenia się z miejsca, choć - jak opowiadał mi później laborant - jechaliśmy bardzo szybko.
A później:
[...] Zawroty głowy i poczucie słabości były tak w tym momencie silne, że nie byłem w stanie utrzymać się na nogach i musiałem się położyć na sofie. Moje otoczenie uległo teraz przekształceniu i przybrało postać jeszcze bardziej przerażającą. Wszystko w pokoju wirowało, a znane przedmioty i meble zamieniały się w groteskowe, przepełniające lękiem formy
*** Określenie psychodeliki pochodzi od greckich słów psyche ("umysł") i delein ("ukazywać")

**** Nie udało mi się znaleźć ogółnie przyjętego polskiego odpowiednika, inne tłumaczenia to np. "obwód stanu spoczynkowego" lub "obwód domyślny"

***** Warto pamiętać, że przepływ krwi odpoczywającego mózgu w stanie czuwania niewiele różni się od przepływu krwi w mózgu zaangażowanego w rozwiązywanie zadań; nasze mózgi tak naprawdę nieustannie są czymś zajęte.


Uaktualnienie (23:21, 16.04.16): 
doprecyzowałem opis pod ilustracją przedstawiającą różnice między pracą mózgu pod wpływem LSD i placebo

Literatura:
Carhart-Harris, R., Muthukumaraswamy, S., Roseman, L., Kaelen, M., Droog, W., Murphy, K., Tagliazucchi, E., Schenberg, E., Nest, T., Orban, C., Leech, R., Williams, L., Williams, T., Bolstridge, M., Sessa, B., McGonigle, J., Sereno, M., Nichols, D., Hellyer, P., Hobden, P., Evans, J., Singh, K., Wise, R., Curran, H., Feilding, A., & Nutt, D. (2016). Neural correlates of the LSD experience revealed by multimodal neuroimaging Proceedings of the National Academy of Sciences DOI: 10.1073/pnas.1518377113
Cormier, Z. (2016). Brain scans reveal how LSD affects consciousness. Nature. http://doi.org/10.1038/nature.2016.19727

czwartek, 19 lipca 2012

zdrowe poglądy

ResearchBlogging.orgWrogie postawy wobec ludzi odmiennych od nas samych wciąż nie są rzadkością w dzisiejszym świecie. Uprzedzenia na tle orientacji seksualnej, narodowości, wyznania czy poglądów politycznych przejawia, lub nawet otwarcie zdradza, znaczna część społeczeństwa. Ze stygmatyzacją spotykają się ludzie upośledzeni fizycznie, starsi i chorzy. Wielu z nas, niekoniecznie świadomie, unika siadania obok tych osób. Niedawne sondaże, które przeprowadzono równolegle w wielu krajach Europy potwierdzają, że podobne postawy są obecne i dziś. Dla przykładu, 88% Polaków jest przeciwnych równouprawnieniu par tej samej płci, 40% z nich uważa, że pomiędzy różnymi grupami etnicznymi panuje naturalna hierarchia. Badania dotyczące ukrytych postaw pokazują, że większość ludzi może postrzegać osoby odmiennej rasy nieco negatywnie. Doświadczenie i wyniki badań psychologów społecznych potwierdzają, że niewiele trzeba, żebyśmy zaczęli postrzegać członków grupy w jakiś sposób opozycyjnej wobec naszej jako gorszych pod różnymi względami. Jak wytłumaczyć niemalże uniwersalną skłonność ludzi do ulegania uprzedzeniom wobec odmienności?

Przypuszczalnie jedną z ostatnich kwestii jakie skłonni bylibyśmy rozważyć w poszukiwaniu odpowiedzi na to pytanie byłaby obawa przed chorobami zakaźnymi. Wyniki wielu badań pokazują, że właśnie tam leżeć może przyczyna naszej obawy wobec odmienności. Z pomocą przychodzą dwie uzupełniające się koncepcje. Pierwsza z nich - behawioralny układ odpornościowy - to termin ukuty przez Marka Schallera, oznaczający psychologiczne mechanizmy profilaktyki. Druga znana jest jako socjofunkcjonalne rozumienie uprzedzeń. Opiera się ona na spostrzeżeniu, iż nie wszystkie uprzedzenia są takie same same, występujące pomiędzy nimi różnice mogą zaś pozwolić na lepsze zrozumienie problemu. Behawioralny układ odpornościowy jest postulowanym sposobem naszego mózgu na nakłanianie nas do takiego zachowania, które pozwala nam unikać zarażenia. Innymi słowy, jest to psychologiczna profilaktyka prozdrowotna. Wczesna prewencja, która w wielu wypadkach sprawia, że przeciwciała okazują się niepotrzebne, gdyż nie dochodzi do kontaktu ze źródłem zakażenia. Termin ten określa zestaw psychologicznych mechanizmów, które mają na celu wykrywanie potencjalnych źródeł patogenów (pasożytów, bakterii i wirusów) w otoczeniu i reagowanie na nie w sposób, który pozwala unikniąć z nimi kontaktu. Ma to daleko idące znaczenie w interakcjach międzyludzkich. Przypuszczalnie mechanizmy te leżą u podłoża uprzedzeń, wpływają na nasze życie seksualne; pośrednio mają także wpływ naszą politykę i różnice międzykulturowe

Po co nam uprzedzenia?

Perspektywa socjofunkcjonalna rozpatruje uprzedzenia jako postawy mające pewną specyficzną funkcję w społeczności. Poszczególne ich postacie, skutkujące minimalizowaniem kontaktu z członkami określonych grup, ograniczają również kontakt z potencjalnymi zagrożeniami dla danej społeczności, reprezentowanymi przez daną mniejszość. Analiza deklarowanych przez Amerykanów odczuć związanych z grupami mniejszościowymi pokazuje, że szczególną rolę odgrywają tam, na przykład, poczucie zagrożenia dla mienia i bezpieczeństwa (w wypadku Afroamerykanów) czy zdrowia i wartości moralnych (w wypadku gejów). Unikanie osób zakaźnie chorych wydaje się czymś logicznym i rozsądnym, jeśli tylko chcemy pozostać przy zdrowiu. Co miałoby jednak skłaniać niektórych z nas do unikania osób zdrowych? Powodem może być fakt, iż nie możemy zobaczyć źródła zagrożenia, jakim są zarazki. Przed wynalezieniem mikroskopu był one niedostępne ludzkim oczom i nikt nie brał ich istnienia na poważnie. Bardzo długo medycyna stała na przerażająco niskim poziomie, nie mając skutecznych środków zaradczych i wyjaśnień dla chorób nękających rodzaj ludzki. Tłumaczono je między innymi ingerencją demoniczną. Trudno było zrozumieć w czym tkwi przyczyna faktu, iż niektórzy z nas zapadają na choroby, a inni nie. Najlepszym przykładem błądzenia po omacku mającego swoje źródłu w braku rozumienia mechanizmów choroby jest całkowicie bezzasadna masowa eksterminacja kotów w czasie epidemii czarnej śmierci. Interwencja ta była nawet szkodliwa, jako, że koty polowały na szczury, będące siedliskiem pcheł, faktycznie roznoszących zarazki. Ponieważ nie widzimy zarazków, musimy polegać na intuicyjnych metodach ich unikania. Jako, że z punktu widzenia naszego przetrwania, lepiej jest wiele razy uniknąć fałszywego zagrożenia niż raz zignorować rzeczywiste, nasze systemy wczesnego ostrzegania przed zarazkami są nadmiernie czułe. Najskuteczniejszą wymyśloną przez ewolucję metodą jest unikanie możliwości zarażenia poprzez unikanie sytuacji potencjalnie chorobotwórczych. Nawet wtedy, kiedy przybiera do dość zabawne formy.

W ciągłym poszukiwaniu zagrożenia


Badania przeprowadzane w laboratoriach psychologów dostarczają zaskakujących przykładów działania tego mechanizmu. Jednym z największych rezerwuarów patogenów w środowisku są zwierzęce odchody. Efektem tego jest silna awersja do wszystkiego, co je przypomina. Tak silna, że obecna nawet w wypadku przedmiotów szczególnie lubianych. Wyniki amerykańskiego badania udowodniły, iż uczestnicy eksperymentu byli znacznie mniej skłonni do zjedzenia fudges, ciastek czekoladowo-orzechowych, kiedy kształtem przypominały one psie odchody. Inne doświadczenia pokazują, że ludzie mniej chętni są do picia napojów z naczyń, na które sami nakleili etykietkę „cyjanek”. Wiele wskazuje na to, że w także relacjach z innymi ludźmi, nasz mózg poszukuje śladów potencjalnej infekcji, pieczołowicie odnajdując przejawy odstępstwa od normy (w tym fizycznej), wywołujące w nas uczucie zaniepokojenia i odrazę. Choroby zakaźne nierzadko powodują widoczne zmiany w wyglądzie i budowie ciała. W konsekwencji, wydaje się prawdopodobnym, ze dysponujemy mechanizmami, które reagują na ich wystąpienie. Odbywa się to przez aktywowanie emocji odrazy i niepokoju, które prowokują zachowania mające na celu uniknięcie kontaktu z osobami przejawiającymi zmiany fizyczne. Podobnie jak w wypadku wielu innych ludzkich „systemów wczesnego ostrzegania”, jest on przeczulony, aktywując się w wypadku osób z widocznym piętnem fizycznym nawet wtedy, gdy faktycznego zagrożenia nie ma. Przykładem może być otyłość czy deformacje ciała. Badania pokazują, że osoby szczególnie obawiające się zarazków, reagują wyraźniej zaznaczoną awersją wobec osób otyłych, fizycznie niesprawnych i będących w podeszłym wieku. Uprzedzenia te objawiają się zwłaszcza wtedy, kiedy przypomnimy ludziom o potencjalnych zagrożeniach płynących ze strony drobnoustrojów. Pozwala to wysnuć przypuszczenie, iż właśnie świadomość obecności chorobotwórczych mikroorganizmów może być czynnikiem wyzwalającym poczucie zagrożenia.

Swoje chwalicie

To samo zdaje się dotyczyć członków odmiennych grup, na przykład narodowościowych czy etnicznych. Nie od dziś wiadomo, że mamy wyraźną tendencję do traktowania członków swojej grupy lepiej, aniżeli ludzi pozostających poza jej obrębem. Oceniamy ich jako bardziej podobnych do siebie, jednocześnie częściej posługując się przy tym stereotypowym myśleniem. Tendencja ta nazywana jest stronniczością międzygrupową. Podobne skłonności obserwuje się nawet w wypadku grup, które zostały utworzonych przypadkiem, na przykład przez rzut monetą. Sławetna demonstracja przeprowadzona przez Jane Elliot (przedstawiona w filmie „Niebieskoocy”) pokazała, że dzieci potrafią poddawać ostracyzmowi swoich kolegów z klasy na podstawie informacji, że kolor oczu ma związek z ich inteligencją. Uprzedzenia międzygrupowe szczególnie silne stają się w obecności zagrożenia zarażeniem, np. gdy badanym prezentuje się zdjęcia lub opisy zmian chorobowych na skórze. Badania nad występowaniem stronniczości międzygrupowej, jakich dokonuje się na kobietach ciężarnych, dostarczają szczególnie spektakularnych wyników. Wygląda na to, że zmiany w jej nasileniu silnie współgrają z przebiegiem ciąży, konkretnie zaś, z występowaniem porannych nudności, podobnie jak wspomniana skłonność, szczególnie częstymi w pierwszym trymestrze ciąży. W tym czasie następuje obniżenie aktywności układu odpornościowego kobiety. Efekt ten zmniejsza ryzyko zaatakowania przez własne przeciwciała potencjalnie obcego organizmu jej potomstwa, które rozwija się w łonie matki. Skutkiem jest między innymi większa wrażliwość kobiety na smaki i zapachy. Nieświadomie pomaga jej to w obronie przed toksycznymi substancjami obecnymi w niewielkich ilościach w pożywieniu. Na ogół nie wyrządzają one większych szkód w dorosłym organizmie (przypuszcza się, że może być to powodem, dla którego małe dzieci nie przepadają za jedzeniem brukselki). Dla delikatnego, dopiero rozwijającego się płodu, nawet niewielkie ich ilości mogłyby być jednak bardzo groźne. Kontakt kobiety z chorobotwórczymi mikroorganizmami byłby w tym okresie szczególnie niebezpieczny dla niej samej i dla jej potomstwa, rozsądnym jest więc unikanie wszelkich możliwych źródeł groźnych zarazków. Niewielki wzrost stronniczości międzygrupowej obserwuje się także w okolicach porodu. Jest to moment, kiedy kobieta szczególnie potrzebuje opieki swych bliskich.


Nieczyste myśli


Liczne badania pokazują, że świadomość obecności zarazków w otoczeniu wpływa na nasze postawy, poglądy i osądy moralne w jeszcze szerszy sposób, niż opisany do tej pory. Bodźce przypominające nam o zanieczyszczeniu sprawiają, że stajemy się bardziej konserwatywni. Czystość fizyczna odgrywa istotną rolę w nieświadomych procesach moralnego oceniania np. aktywności seksualnej. Badani udzielający odpowiedzi na pytania badaczy w pobliżu łazienki bardziej rygorystycznie oceniają praktyki seksualne potencjalnie skutkujące kontaktem z zarazkami. Wygląda również na to, że ludzie mieszkający w rejonach, gdzie ryzyko zarażenia się jest szczególnie duże, różnią się pod względem osobowości od mieszkańców rejonów gdzie występują warunki korzystniejsze dla zdrowia. W badaniach wykazują mniejszą otwartość na doświadczenie (jest to cecha osobowości wyznaczająca naszą skłonność do próbowania nowych rzeczy i eksperymentowania ze światem), niższą ekstrawersję (otwartość w kontaktach z innymi ludźmi i gotowość do poznawania nowych osób), jak również mniejsza otwartość seksualna. Społeczności zamieszkujące takie obszary są też nastawione bardziej kolektywistycznie i konformistycznie. Mają także większą skłonność do wywierania presji na swoich członków, gdy przekraczają oni obowiązujące normy. Tym samym wydaje się, że nasze poglądy stanowią pewną formę unikania zagrożeń dla naszego zdrowia.
Strach przed wszechobecnymi zarazkami ukształtował również nasze preferencje względem wyglądu partnerów seksualnych. Wiele badań koncentrujących się na poszukiwaniu źródła tego, co nazywamy pięknem fizycznym, wskazuje na symetryczność rysów twarzy i budowy ciała, jako jeden ze szczególnie istotnych czynników przy dokonywaniu oceny. Dlaczego miałaby ona być ważna akurat w wypadku urody? Okazuje się, że jest ona dość dobrym wskaźnikiem ogólnego stanu zdrowia organizmu. Bowiem odstępstwa od symetrii w budowie ciała mogą być rezultatem przebytych chorób, urazów i nieprawidłowości rozwojowych. Wygląda na to, że poszukiwanie zdrowego partnera, o silnym układzie odpornościowym, który odziedziczyć może nasze potomstwo, nakazuje nam poszukiwanie symetrii w jego fizyczności. Preferencja ta staje się silniejsza wobec obecności patogenów w otoczeniu, tak, jakbyśmy instynktownie szukali wtedy zdrowszych partnerów. Niektórzy badacze sugerują, że być może poszukujemy jej tak silnie, że przenosimy tę preferencję także na inne dziedziny życia, wyżej oceniając symetrię w projektowaniu budynków. Choć bywa nazywana estetyką głupców, symetria może mieć bardzo istotne znaczenie.

Lek na całe zło

Potencjalne biologiczne źródło uniwersalności ksenofobicznych uprzedzeń wydaje się skazywać nas na powtarzanie historii pełnej przemocy wobec Innego, czystek etnicznych i prześladowań mniejszości. Paradoksalnie jednak, w oparciu o wiedzę o mechanizmach, które za nimi stoją, możemy zyskać bardzo silne lekarstwo w walce z uprzedzeniami, w dodatku o uniwersalnym zasięgu. Możliwe, że nawet szczepionkę. Opublikowane w listopadzie ubiegłego roku wyniki badań uzyskane przez naukowców z Kanady i Stanów Zjednoczonych pozwalają przypuszczać, że oddziaływanie bezpośrednio na prawdopodobne źródło owych uprzedzeń - strach przed zarażeniem - może redukować lęk przed obcymi. Poprzez serię eksperymentów wykazali oni, że szczepienie przeciwko chorobom zakaźnym i przypominanie im o tym, że są chronieni przed drobnoustrojami redukuje ujawniane przez nich uprzedzenia. Programy profilaktyczne, które dotyczą chorób zakaźnych zyskują jeszcze większe znaczenie. Pomagają nam budować świat wolny od przejawów szowinizmu i nietolerancji.

Grafika:

CC-BYorangeacid
CC-BY-NC matt the monkey
CC-BY-NC-ND Wahj
CC-BY-NC premasagar
CC-BY-NC-SArachelbinx

Literatura:
Fincher CL, Thornhill R, Murray DR, & Schaller M (2008). Pathogen prevalence predicts human cross-cultural variability in individualism/collectivism. Proceedings. Biological sciences / The Royal Society, 275 (1640), 1279-85 PMID: 18302996
Park, J. H., Faulkner, J., & Schaller, M. (2003). Evolved disease-avoidance processes and contemporary anti-social behavior: Prejudicial attitudes and avoidance of people with physical disabilities. Journal of Nonverbal Behavior, 27(2), 65-87. Springer. Dostęp z http://www.springerlink.com/index/L147K15H81282134.pdf
Duncan, L., & Schaller, M. (2009). Prejudicial Attitudes Toward Older Adults May Be Exaggerated When People Feel Vulnerable to Infectious Disease: Evidence and Implications Analyses of Social Issues and Public Policy, 9 (1), 97-115 DOI: 10.1111/j.1530-2415.2009.01188.x
Young, S., Sacco, D., & Hugenberg, K. (2011). Vulnerability to disease is associated with a domain-specific preference for symmetrical faces relative to symmetrical non-face stimuli European Journal of Social Psychology, 41 (5), 558-563 DOI: 10.1002/ejsp.800
Faulkner, J., Schaller, M., Park, J., & Duncan, L. (2004). Evolved Disease-Avoidance Mechanisms and Contemporary Xenophobic Attitudes Group Processes & Intergroup Relations, 7 (4), 333-353 DOI: 10.1177/1368430204046142
Helzer, E., & Pizarro, D. (2011). Dirty Liberals!: Reminders of Physical Cleanliness Influence Moral and Political Attitudes Psychological Science, 22 (4), 517-522 DOI: 10.1177/0956797611402514
Little AC, DeBruine LM, & Jones BC (2011). Exposure to visual cues of pathogen contagion changes preferences for masculinity and symmetry in opposite-sex faces. Proceedings. Biological sciences / The Royal Society, 278 (1714), 2032-9 PMID: 21123269
Murray DR, Trudeau R, & Schaller M (2011). On the origins of cultural differences in conformity: four tests of the pathogen prevalence hypothesis. Personality & social psychology bulletin, 37 (3), 318-29 PMID: 21307175
Navarrete, C., Fessler, D., & Eng, S. (2007). Elevated ethnocentrism in the first trimester of pregnancy Evolution and Human Behavior, 28 (1), 60-65 DOI: 10.1016/j.evolhumbehav.2006.06.002
Rozin, P., Millman, L., & Nemeroff, C. (1986). Operation of the laws of sympathetic magic in disgust and other domains. Journal of Personality and Social Psychology, 50 (4), 703-712 DOI: 10.1037//0022-3514.50.4.703
Schaller, M., & Park, J. (2011). The Behavioral Immune System (and Why It Matters) Current Directions in Psychological Science, 20 (2), 99-103 DOI: 10.1177/0963721411402596

sobota, 7 lipca 2012

starość i radość

Problemy starzejącego się mózgu są jednocześnie większe i mniejsze, niż myśleliśmy. W jednym z badań, przeprowadzonym swego czasu na eksploatowanych do granic możliwości studentach pierwszego roku psychologii, 65% z nich uznało, że starsi ludzie w większości są „samotni i wyalienowani”, 38% zaś, że „kiedy ludzie się starzeją, na ogół stają zrzędliwi”. Przekonanie to jest też dość powszechne także w kulturze masowej, gdzie pełno jest zgryźliwych tetryków i starych pierdzieli, którzy zawadzają młodym i narzekają na wszystko.

ResearchBlogging.org Liczne badania pokazują, jednak że w wielu wypadkach deklarowany poziom szczęśliwości nawet wzrasta po sześćdziesiątce. Prawdopodobnie wynika to ze zmniejszonych oczekiwań w tym wieku, wynikających m.in. z pogodzenia się z życiem. Przeprowadzone niedawno badania wykazały nawet, że ludzie starsi są pod pewnymi względami szczęśliwsi niż studenci, uzyskując niższe wyniki w kwestionariuszach mierzących negatywne ruminacje - powracające i uporczywe rozmyślania o przykrych zdarzeniach. Powszechnie przypisywane ludziom starszym zaburzenia pamięci i objawy otępienia również są zaskakująco rzadkim zjawiskiem. Według danych amerykańskiego departamentu zdrowia, trzy czwarte osób po ukończeniu 85 lat nie ma poważnych problemów z pamięcią. Co więcej, część badań nad kreatywnością pokazuje, że w m.in. w literaturze i naukach historycznych największą sprawność osiąga się dopiero po pięćdziesiątym roku życia, lub nawet jeszcze później. Niesłusznie sądzi się, że ludzie w wieku podeszłym boją się śmierci bardziej niż młodsi – jest wręcz odwrotnie, jak, że akceptacja dla jej nieuchronności jest na tym etapie życia większa.

Nie oznacza to oczywiście, że funkcjonowanie osób starszych (zwłaszcza funkcjonowanie poznawcze) jest pozbawione niedogodności a starość to czysta przyjemność. Przykładowo, jedne z niedawnych badań pokazały, że utrwalanie nowych informacji może stawać się coraz trudniejsze wraz z wiekiem, ze względu na postępującą nieodwracalną degradację połączeń neuronalnych wiodących do hipokampu, ośrodka odpowiedzialnego m.in. za integrację wspomnień zapisanych w mózgu. W badaniach na muszkach owocowych (które dla genetyków stanowią odpowiednik studentów pierwszego roku psychologii) stwierdzono również, że, na skutek zmian neurodegeneracyjnych zachodzących w miarę wzrostu stażu życiowego, komórki nerwowe w większym stopniu stają się narażone na stres oksydacyjny, co skutkuje patologicznym wzrostem synaps. Współczesna wiedza o funkcjonowaniu układu nerwowego niejednokrotnie pozwala jednak na redukowanie wpływu wielu z negatywnych procesów zachodzących w starzejącym się mózgu. Najnowsze odkrycia przynoszą nam nierzadko dobre wiadomości – nawet w podeszłym wieku wciąż możemy wiele zrobić dla starzejącego się mózgu.

Oczywiście jest inaczej, niż nam się wydawało

Christian Jakobsen Drackenberg, Norwegia (1626-1772).
Niedawne badania, przeprowadzone przez skandynawskich badaczy, zburzyły dotychczasowe przekonanie o nieodwracalności wpływu wczesnych życiowych doświadczeń na struktury neuronalne mózgi ludzkiego. Innymi słowy, o ile do pewnego stopnia jak sobie pościelesz tak się wyśpisz, w dużej mierze jednak na dwoje babka wróżyła. Analiza historii życiowych osób w podeszłym wieku, zarówno dotkniętych objawami demencji, jak i funkcjonujących prawidłowo, pokazała, że czynnik wykształcenia i wykonywanego zawodu nie pozwalał przewidywać wystąpienia choroby ani jej nasilenia. Wymagająca praca zawodowa w niewielkim stopniu ograniczała jej wystąpienie a jej dobroczynny wpływ mijał ten po przejściu na emeryturę. Kluczowa okazała się w tym wypadku bieżąca aktywność danej osoby – zaangażowanie w życie społeczne, rozrywki intelektualne i stymulacja fizyczna były kluczowe dla funkcjonowania poznawczego. W sukurs tym wynikom idą badania przeprowadzone na szczurach w podeszłym wieku, którym przycięto wibrysy, ważne narządy zmysłowe i źródło wielu informacji o świecie dla tych laboratoryjnych pierwszoroczniaków z psychologii (gubię się już w tym żarcie). W dłuższej perspektywie czasowej zaowocowało to u nich zmianami w budowie aksonów we wzgórzu, fragmencie mózgu odpowiedzialnym między innymi za wstępną obróbkę i integrację danych płynących ze zmysłów. Pozwala to przypuszczać, że nawet w wieku podeszłym plastyczność mózgu jest bardzo duża a ilość bodźców płynących z otoczenia jest kluczowa w procesach zmian zachodzących na poziomie neuronalnym.

Gdyby okazało się to prawdą, byłoby to tym istotniejsze, że w świetle niedawnych badań na przyczynami pojawienia się choroby Alzheimera, prawdopodobnym wydaje się, że nie do końca rozumiemy mechanizm jej powstawania. W jednym z badań stwierdzono bowiem, że eksperymentalna terapia ukierunkowana na eliminowanie blaszek amyloidowych (obecnych w tkance mózgowej osób z Alzheimerem, wiązanych z jej genezą) odniosła skutek, w niewielkim stopniu powstrzymując jednak rozwój samej choroby. Pojawiają się przypuszczenia, że charakterystyczne zmiany neuroanatomiczne mogą być nie tyle powodem choroby Alzheimera, co skutkiem ubocznym działania mechanizmów naprawczych obecnych u posiadaczy określonego genu, w warunkach krótkiego życia naszych przodków, funkcjonującego prawidłowo. Wydaje się że mutacje te, odpowiadające za pożyteczne z punktu widzenia przystosowania cechy, nie miały jak zostać wyeliminowane z puli genowej w procesie doboru naturalnego. Geny mające efekty fenotypowe (dochodzące do głosu) dopiero w wieku, w którym raczej się już nie rozmnażamy, są nieistotne z punktu widzenia doboru naturalnego i nie ma presji selekcyjnej na pozbycie się ich. Skoro nasze potomstwo prawdopodobnie zdołało już odchować swoje dzieci, właściwie nie ma znaczenia, co stanie się z nami - my już swoje wygraliśmy.

Co można zrobić dla mózgu

Aktywność społeczna na świeżym powietrzu gwarantem
przyjemnego życia!
Profesor Vetualni w swojej książce Mózg: fascynacje, problemy, tajemnice wymienia trzy podstawowe sposoby na poprawianie funkcjonowania pamięci. Pierwszym z nich jest wspomaganie plastyczności neuronalnej. Terminem tym określa się zdolność mózgu do przebudowy sieci połączeń neuronalnych pod wpływem płynących z otoczenia bodźców. Pomaga w tym utrzymywanie zdrowego trybu życia - stosowanie diety przyjaznej układowi nerwowemu, jak również stała aktywność fizyczna, m.in. stymulująca wytwarzanie mózgopochodnego czynnika neurotropicznego (BDNF). Badania przeprowadzone na szczurach pokazały także, że niewielka dawka wysiłku fizycznego chroniła przed rozprzestrzenianiem się stanów zapalnych w mózgu, powstrzymując tym samym upośledzenie pamięci długotrwałej, będące niekiedy rezultatem infekcji bakteryjnej. Potencjalny konflikt interesów wymaga, bym przyznał się w tym momencie do miłości do biegania. Wyniki te zgodne są z bogatą literaturą dotyczącą pozytywnego wpływu umiarkowanej ilości aktywności fizycznej na funkcjonowanie poznawcze u ludzi, jak również z badaniami wskazującymi na zależność pomiędzy przebytymi chorobami a funkcjonowaniem poznawczym, co szczególnie wyraźne jest w wypadku zapalenia płuc. Mechanizmem stojącym za tą zależnością są prawdopodobnie komórki mikrogleju, szczególnie aktywne w wieku podeszłym, błyskawicznie reagujące na objawy infekcji i odpowiadające za spowolnienie wzrostu komórek nerwowych.

Interesujące wyniki w kwestii doraźnego poprawiania funkcjonowania poznawczego osób starszych za pomocą zmiany stylu życia otrzymano w kwestii wprowadzania do diety pokarmów bogatych w istotne składniki odżywcze. W przeprowadzonym na przestrzeni dwudziestu jeden lat badaniu obejmującym ponad 16 000 kobiet w wieku podeszłym, zaobserwowano wyraźny trend łączący spożycie owoców jagodowych (bogatych we flawonoidy) z opóźnieniem pogorszenia się funkcjonowania poznawczego. Jagody i borówki również uwielbiam, czego nie zamierzam ukrywać pisząc o ich znaczeniu w życzliwej mózgowi diecie.

Drugi opisywany przez Vetulaniego sposób to stały trening umysłowy, zapobiegający zachodzeniu zmian o charakterze neurodegeneracyjnym, połączony z okazjonalnym stosowaniem zabiegów mnemotechnicznych. O ile te drugie stanowią pomoc przede wszystkim doraźną i stosowanie ich możliwe jest nie tylko w wieku podeszłym, skuteczność treningu umysłowego jest ostatnio kwestionowana. Przykładowo, rygorystyczna metodologicznie, próba weryfikacji skuteczności gier mających w zamierzeniu poprawiać funkcjonowanie intelektualne nie wykazała efektu silniejszego niż placebo dla zadań innych niż zbliżone do wykonywanych podczas ćwiczeń. Efekty treningu nie przenosiły się na inne obszary funkcjonowania poznawczego. Polecam tę informację wszystkim zwolennikom obowiązkowej nauki gry w szachy w szkołach, mającej w zamierzeniu rozwijać je intelektualnie. Innym nowatorskim rozwiązaniem mający w zamierzeniu pomóc w funkcjonowaniu poznawczym osób starszych jest wykorzystanie do tego celu gier wideo. Proponuje się niekiedy stosowanie ich jako skutecznej metody modyfikacji zachowania, motywującej do dbania o siebie i większej samowystarczalności w kwestii sprawowania kontroli nad swoim zdrowiem. Badacze wskazują także na możliwość interakcji społecznych (choćby wirtualnych) i przełamanie codziennej rutyny, jako kluczowe czynniki świadczące na korzyść tej metody.

Trzecim, najbardziej kontrowersyjnym, sposobem jest „stosowanie substancji chemicznych ułatwiających tworzenie śladów pamięciowych”. Profesor Vetualni opisuje ten sposób jako najmniej korzystny dla zdrowia, jednocześnie jednak, najłatwiejszy w stosowaniu i dający najszybsze wyniki. Skutkuje to rosnącą popularnością tego typu środków i zwiększonym na nie zapotrzebowaniem, na co odpowiedź stanowi m.in. zwiększenie ich nielegalnego obrotu. Omówienie tej kwestii wykracza jednak poza zamierzone ramy artykułu.

Kiedy się psuje, to już wszystko

Wskazówek pozwalających na rozumienie istoty procesu zmian w funkcjach psychicznych w okresie starości dostarczają jeszcze tegoroczne wyniki badań neuronaukowców. Wygląda na to, że zmiany w gęstości połączeń istoty białej (a nie cechy jakiegokolwiek pojedynczego obszaru) pozwalają przewidywać pogarszanie się funkcjonowania intelektualnego w okresie starości. W tym modelu, za ogólną wydolność intelektualną odpowiadać może ogólna szybkość przetwarzania informacji wewnątrz sieci neuronalnej, wynikająca z jej "infrastruktury".

Badacze próbujący rozebrać na części pierwsze mechanizmy stojące za naszym intelektem proponują model, w którym poszczególne zdolności poznawcze tworzą strukturę hierarchiczną. Na samym dole znajdują się najbardziej specyficzne zdolności, odpowiadające poszczególnym zadaniom w testach, takie jak zdolność zapamiętywania słów czy zdolność zapamiętywania historii. Środkowy poziom tworzy szersza kategoria zdolności poznawczych, takich jak rozumowanie, pamięć, szybkość zauważania zmian. Najwyższy poziom odpowiadałby w przybliżeniu czynnikowi g, czyli ogólnej inteligencji. Analiza wyników uzyskanych w 16 testach przez 1490 zdrowych osób w wieku 18-89 wykazała, że o ile z biegiem czasu zmieniają się wyniki w poszczególnych testach (odpowiadających najniższemu poziomowi), to zmiany te zachodzą w ramach pewnego wzorca.

Reasumując

Mówi się, że dobre zakończenie jest bardzo ważne. Tym razem chodziło mi przede wszystkim o to, że, mimo, iż nasze mózgi za nic mają ustawienia fabryczne i okres gwarancji, dbając o nie przez całe życie, możemy spłatać figla ewolucji. Co więcej, dokonać tego możemy w bardzo przyjemny sposób. Małymi kroczkami przybliżamy się tym samym do momentu, kiedy na dudka wystrychniemy także śmierć. Postęp w dziedzinie rozumienia procesów starzenia wydaje się niekiedy tak duży, że oszczędności na starość stają się śmiesznie małe. I dobrze. Jest jeszcze wiele do zrobienia na świecie.


Grafika:
CC-BY-NC-SAPete Lewis
Johan Rudolph Thiele - grafika w domenie publicznej
CC-BYDeutsche Fotothek
CC-BY-NC Dirk Dallas

Literatura:
Barrientos, R. M., Frank, M. G., Crysdale, N. Y., Chapman, T. R., Ahrendsen, J. T., Day, H. E., Campeau, S., Watkins, L. R., Patterson, S. L., & Maier, S. F. (2011). Little exercise, big effects: reversing aging and infection-induced memory deficits, and underlying processes. The Journal of neuroscience : the official journal of the Society for Neuroscience, 31 (32), 11578-86 PMID: 21832188
Brüne, M. (2010). Textbook of Evolutionary Psychiatry: The Origins of Psychopathology. Nowy Jork: Oxford University Press.
Cheng, Y., Wu, W., Feng, W., Wang, J., Chen, Y., Shen, Y., Li, Q., Zhang, X., & Li, C. (2012). The effects of multi-domain versus single-domain cognitive training in non-demented older people: a randomized controlled trial. BMC medicine, 10 PMID: 22453114
Devore, E. E., Kang, J. H., Breteler, M. M., & Grodstein, F. (2012). Dietary intakes of berries and flavonoids in relation to cognitive decline. Annals of neurology PMID: 22535616
Glass, D. J., & Arnold, S. E. (2012). Some evolutionary perspectives on Alzheimer's disease pathogenesis and pathology. Alzheimer's & dementia : the journal of the Alzheimer's Association, 8 (4), 343-51 PMID: 22137143
Lilienfeld, S. O., Lynn, S. J., Ruscio, J., Beyerstein, B. L. (2011). 50 wielkich mitów psychologii popularnej. Warszawa: Wydawnictwo CIS.
Milton, V. J., Jarrett, H. E., Gowers, K., Chalak, S., Briggs, L., Robinson, I. M., & Sweeney, S. T. (2011). Oxidative stress induces overgrowth of the Drosophila neuromuscular junction. Proceedings of the National Academy of Sciences of the United States of America, 108 (42), 17521-6 PMID: 21987827
Nyberg, L., Lövdén, M., Riklund, K., Lindenberger, U., & Bäckman, L. (2012). Memory aging and brain maintenance Trends in cognitive sciences, 16 (5), 292-305 DOI: 10.1016/j.tics.2012.04.005
Oberlaender, M., Ramirez, A., & Bruno, R. M. (2012). Sensory Experience Restructures Thalamocortical Axons during Adulthood. Neuron, 74 (4), 648-55 PMID: 22632723
Penke, L., Maniega, S. M., Bastin, M. E., Valdés Hernández, M. C., Murray, C., Royle, N. A., Starr, J. M., Wardlaw, J. M., & Deary, I. J. (2012). Brain white matter tract integrity as a neural foundation for general intelligence. Molecular psychiatry PMID: 22614288
Redick, T. S. (2012). No Evidence of Intelligence Improvement After Working Memory Training: A Randomized, Placebo-Controlled Study Journal of Experimental Psychology: General. DOI: 10.1037/a0029082.supp
Salthouse, T. A. (2012). Does the Level at Which Cognitive Change Occurs Change With Age? Psychological Science, 23 (1), 18-23 DOI: 10.1177/0956797611421615
Stefan, S. (2012). Rumination and Age: Some Things Get Better Journal of Aging Research, 2 (2), 188-210 DOI: 10.1155/2012/267327
Unai, D.-O., David, F., Henk, H. N., i Myrto-Maria, R. (2012). What Is the Key for Older People to Show Interest in Playing Digital Learning Games? Initial Qualitative Findings from the LEAGE Project on a Multicultural European Sample. Games for Health Journal 1(2). s. 115-123.
Vetulani, J. (2011). Mózg: fascynacje, problemy, tajemnice. Kraków: Wydawnictwo Homini.
Yassa, M. A., Mattfeld, A. T., Stark, S. M., & Stark, C. E. (2011). Age-related memory deficits linked to circuit-specific disruptions in the hippocampus. Proceedings of the National Academy of Sciences of the United States of America, 108 (21), 8873-8 PMID: 21555581

poniedziałek, 18 kwietnia 2011

akademikizm

*Zarzekałem się *kilkukrotnie, iż piłka nożna nie leży w zakresie moich zainteresowań. Jest tak nadal, ja wciąż jednak o niej piszę. Rozumiem oczywiście *ideę sportowej rywalizacji, nie rozumiem jednak całego zamieszania, jakie w życiu niektórych ludzi wywołuje jedenastu nieznanych im osobiście mężczyzn biegających za sferą wypełnioną powietrzem. Rzucają oni wszystko by zasiąść przed telewizorem w domu lub pubie, by śledzić ich zmagania.Wrzeszczą, śpiewają, dopingują - jakby ich aktywność miała jakiekolwiek znaczenie. Bardziej niż własne, przeżywają cudze porażki i świętują zwycięstwa.

Oczywiście w dużej mierze się po prostu zgrywam. Rozumiem potrzebę robienia rzeczy razem z innymi, współpracy - i poczucia jedności, jakie daje wspólny sukces - choć w dużej mierze preferuję sporty indywidualne. W dodatku w ten sposób można zdemaskować każdy sport i każdą inną czynność ludzką (np. moje ulubione bieganie). Tak naprawdę, co istotnego jest w rzucaniu przedmiotami, kopaniu ich, bieganiu za innymi ludźmi czy skakaniu? Piłka nożna wzbudza jednak szczególnie silne emocje (i nierzadko zamieszki a także jakoby wojny) a do FIFA należą wszystkie chyba państwa świata. Nie dziwota, futbolizm to przecież swego rodzaju plemienizm.

Za Ads of the World
Rywalizacja pomiędzy grupami i współpraca wewnątrz nich to część ewolucyjnego sukcesu. Wiele z czynności wykonywanych przez współczesnych sportowców ma pewnie swoje korzenie w naszej ewolucyjnej przeszłości. A sportowa rywalizacja jest społecznie sankcjonowanym i relatywnie cywilizowanym sposobem na prowadzenie wojny, drzemiącej nie tylko w nas, *ale i ogółem w świecie naczelnych. Nie gramy już co prawda głowami naszych wrogów, ale wciąż traktujemy rywalizację pomiędzy kilkudziesięcioma ludźmi z jednego kraju (choć tak naprawdę rzadko kiedy z niego pochodzą, nadawanie obywatelstw i imigracje redefinują pojęcie drużyn narodowych) przeciwko analogicznej grupce z innego, jako rywalizacje pomiędzy narodami. Jak głosiła zapierająca dech w piersiach kampania reklamowa Adidasa skierowana na rynek chiński przy okazji olimpijskiej farsy 2008, kiedy uderza jeden sportowiec, uderza cały naród.

Porównanie nazw drużyn sportowych z nazwami grup funkcjonujących
w społeczności !Kung. Fragment książki Miliardy, miliardy... C. Sagana.
Piękna idea. Tyle, że wiemy to, co wiemy o ludzkich skłonnościach do demonizowania innych i wiemy jak działa to w praktyce. Ludzie gotowi są *zabić innych ludzi reprezentujących skonfliktowane z nimi plemię piłkarskie. Całkiem niedawno sam miałem okazję stać się częścią idei plemienizmu. W ramach bitwy akademików mojego uniwersytetu trafiłem na trybuny rozgrywek w piłkę nożną. Rywalizacja odbywała się także tam, pośród kibiców. Dość szybko pojawiło się więc przerzucanie wspaniałościami poszczególnych akademików jako budynków. Mimo, iż kilku znajomych miałem pośród mieszkańców rywalizującego z nami akademika - niektórych bliższych mi w gruncie rzeczy, niż reprezentujący mój akademik ludzie na boisku -  przestawali być ludźmi, których znałem, stając się kibicami drużyny przeciwnej. Akademik przestawał być rezultatem decyzji ekonomicznej, logistycznej, sentymentalnej, losowej czy jakiejkolwiek innej, stawał się linią podziału. Okazuje się, że taką samą funkcję pełnić może kolor oczu (i kilka słów komentarza do niego) czy rzut monetą, nie mówiąc już o tradycyjnych źródłach uprzedzeń. Wystarczy, że ktoś zdecyduje się zarysować linię podziału.

Z racji tego, iż jeden z akademików wystawił reprezentację składającą się wyłącznie z graczy pochodzenia hiszpańskiego, rywalizacja z nimi nabrała wymiaru Polska-Hiszpania (i zaowocowała lękiem wywołanym historią zupełnie innych drużyn na zupełnie innym poziomie - przypisaniem im wyimaginowanych cech narodu, Hiszpanów z którymi Polacy nie wygrywają). Co z kolei skutkowało dobiegającymi z trybun komentarzy o grze z Rumunami. Graczom narodowości tureckiej, grającym w ekipie jednego z akademików, zdarzało się słyszeć biegnij po piłkę, Turku.

Nie twierdzę, że sport sam z siebie wyzwala w ludziach agresję i stwarza w nich rasistowskie spojrzenie na świat. Raczej wydobywa nasz podskórny szowinizm. Sport drużynowy stanowi wyraz tego, co niekiedy wyraża się także przez agresję wobec odmienności. Ma podobne korzenie, w poczucie jedności z naszą grupą i odmienności od innych. Sport może również stanowić ujście, wcale nie bezpieczne, tego, co w nas najgorsze, co wyraźnie pokazuje dyskurs kibiców prowadzony na murach całego świata i typowe piłkarskie przyśpiewki obrażające rodziny do trzeciego pokolenia wstecz włącznie. Zwolennicy przeciwnej drużyny to przecież, w zależności od specyfiki miejsca żydy, pedały, kurwy. Rywalizacja grupowa może stanowić odpowiednie warunki dla obudzenia drzemiących w nas atawizmów, o czym trzeba po prostu pamiętać. 


Oczywiście nic nie mówi Twojej partnerce/partnerowi kocham cię skuteczniej jak chór kibiców.

poniedziałek, 28 marca 2011

Religion ist tot

Znalezione u Cynika.
Nagie małpy zamieszkujące trzecią planetę od Słońca uwielbiają łączyć się w najróżniejsze grupy ludzi podobnych sobie, co objawia się mnogością instytucji funkcjonujących w ich społecznościach. Człowiek, jako zwierzę społeczne, stworzył miliony grup formalnych i nieformalnych - narodów, plemion, grup wsparcia, fanklubów, bojówek, kontrkultur, kółek wzajemnej adoracji, stowarzyszeń, koterii i zrzeszeń. A także wspólnot religijnych.

O ile nic nie stoi na przeszkodzie temu, by funkcjonować w ramach wielu grup, istnieją takie, które rezerwują sobie wyłączność w życiu człowieka. Trudno jest być jednocześnie kibicem Kolejorza i Legii, szczególnie, gdy dowiedzą się o tym koledzy. Podobnie trudno jest kibicować różnym religiom. W naturalny sposób rywalizują one o wyznawców, czego przejawem jest działalność misyjna.

Ostatnie czasy przynoszą jednak postępującą sekularyzację społeczeństw Europy Zachodniej, niegdysiejszego bastionu chrześcijaństwa. Do kościołów przychodzi coraz mniej ludzi, w rezultacie likwidowane są niektóre parafie a księża wyjeżdżają na misje do Europy zachodniej. Postępująca demokratyzacja społeczeństw sprawia, iż ludzie szukają przynależności do grup innych niż religijne. W Holandii np., 40% społeczeństwa deklaruje brak przynależności religijnej, u naszych południowych sąsiadów wskaźnik ten wynosi zaś aż 60%.

Badanie przeprowadzone przez naukowców pod kierownictwem Richarda Wienera z University of Arizona, pozwalają przypuszczać, że religie w krajach rozwiniętych chylą się upadkowi. Badanie objęło mieszkańców dziewięciu krajów: Australii, Austrii, Czech, Finlandii, Holandii, Irlandii, Kanady, Szwajcarii i Nowej Zelandii. Ich publikacja, pod tytułem A mathematical model of social group competition with application to the growth of religious non-affiliation, ukazała się póki co tylko w nie recenzowanej internetowej bazie arXiv.org, być może jako preprint przed publikacją w docelowym czasopiśmie naukowym.

Wyniki obejmują analizę matematyczną danych z krajów, w których mieszkańców regularnie pyta się o przynależność religijną w ramach spisów powszechnych przez co najmniej 100 lat. W analizie zastosowano metodę tzw. dynamiki nielinowej, modelu matematycznego stosowanego do opisu wielu zjawisk zachodzących w przyrodzie, w tym, skutecznie, w opisie wymierania pewnych języków na rzeczy tych bardziej rozpowszechnionych (tym samym atrakcyjniejszych, bo znajdujących szersze zastosowanie). Wyniki wskazują, iż wraz z demokratyzacją społeczeństwa, obserwuje się odchodzenie ludzi od tradycyjnych wspólnot religijnych i coraz bardziej otwarte deklarowanie braku religijnej przynależności. Nie od dziś wiadomo, że większe grupy spostrzegane są jako bardziej atrakcyjne, co przyciąga kolejnych członków, potęgując efekt przechodzenia członków z jednej do drugiej grupy. Podobne atrakcyjność wzrasta w wyniku zwiększania się korzyści - ekonomicznych, społecznych, towarzyskich - z przynależności do niej. Właśnie tak dzieje się w społeczeństwach rozwiniętych.

Wnioski płynące z pracy pozwalają przypuszczać, iż stopniowy odpływ ludzi z kościołów może zaowocować niemal całkowitym zaniknięciem religii w tych krajach. Model matematyczny to oczywiście jedno a funkcjonujące w rzeczywistym świecie społeczeństwo to drugie - trudno wyobrazić sobie zupełny brak ludzi religijnych, tym niemniej z pewnością diametralnie zmieni się ich sytuacja w społeczeństwie. Jednocześnie, badacze stwierdzają, iż ich model pasuje do danych pochodzących z 85 miejsc na świecie, co pozwala przypuszczać, że podobne zjawiska mogą zachodzić także tam.

Autorzy publikacji nie omieszkali zapomnieć, iż łysy nie jest kolorem włosów i nazwali ludzie funkcjonujących poza religiami najszybciej rozwijającą się mniejszością religijną. W oryginale wygląda to tak:
People claiming no religious affiliation constitute the fastest growing religious minority in many countries throughout the world
i obraża każdego myślącego człowieka.

Źródło:
Daniel M. Abrams, Haley A. Yaple, & Richard J. Wiener. (2010) A mathematical model of social group competition with application to the growth of religious non-affiliation. arXiv: 1012.1375v2