Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wszystko inne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wszystko inne. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 lipca 2012

walka natury z kulturą


Tą książką można zapewnić sobie
moją dozgonną wdzięczność
17 cm śluzu i radości.





Innymi słowy wakacje i długo odkładany powrót do pisania. W kopiach roboczych m.in.: długo męczony artykuł o behawioralnym układzie odpornościowym, trochę psychologii ewolucyjnej w jej najradośniejszym wydaniu i psychologia poglądów politycznych. Czyli wszystko to, do czego mieliście okazję przywyknąć i pewnie jeszcze trochę.

Ale póki co, czekam na powrót zasilacza od laptopa, który to zasilacz... zostawiłem w akademiku.

niedziela, 11 września 2011

czytając pomiędzy słowami

#500. Z okazji małego jubileuszu, pozwoliłem sobie zaś ponownie przepuścić treść bloga (a ściślej, wpisy od *ostatniej wizualizacji, nie zachęcam do zagłębiania się dalej) przez Wordle. Odsiałem nieco najbardziej kłujących w oczy wyrazów niesamodzielnych, udało mi się w rezultacie uzyskać taką oto chmurkę.
Tak z kolei wygląda tekst surowy, bez jakiejkolwiek selekcji. To, co przede wszystkim rzuca się w oczy to to, że w większości sprowadza się do wyrazów, które same w sobie pozbawione są jakiejkolwiek treści. Bez nich jednakże, bardzo trudno byłoby nam się komunikować. Dopiero w takich sytuacjach mamy okazję dostrzec, że to właśnie w owych małych i niezauważalnych zbitkach liter tkwi siła języka. Spójniki, przyimki i partykuły, choć nikną w cieniu swoich większych i bardziej spektakularnych towarzyszy, mają nam do opowiedzenia bardzo ważne historie.


ResearchBlogging.orgWyrazy niesamodzielne stanowią mniej niż jeden procent słownika, którym posługujemy się na co dzień, pod względem częstości, stanowią zaś połowę wypowiadanych i używanych słów. Pozwalają nam na tworzenie związków pomiędzy ideami, obiektami i osobami o których opowiadamy, tworząc sieć zależności pomiędzy poszczególnymi elementami naszych historii. Co więcej, o ile chcąc wywrzeć na interlokutorze (bądź też na czytelniku) impresję erudycji, nasza ekspresja staje się finezyjna i wysublimowana (no, może to ostatnie mi nie wyszło), o tyle nad wypełniaczami właściwie nie panujemy. Stają się tym wiarygodniejszym wskaźnikiem, także dlatego, że są w dużej mierze niezależne od kontekstu rozmowy, pozostając z nami zarówno wtedy, kiedy rozmawiamy o błędnych założeniach stojących za Standardowym Modelem Nauk Społecznych, jak też o ostatnim odcinku Babylon 5. Chcąc porozumiewać się przy ich pomocy, potrzebujemy również wspólnej płaszczyzny odniesienia - kulturowego i społecznego.

Pisałem już o badaniach, które pozwalają przypuszczać, że podobieństwo zestawu wyrazów niesamodzielnych *może posłużyć do przewidywania trwałości związku. Oczywiście nie zawsze i tylko do pewnego stopnia. Tym niemniej, wiele badań wskazuje na ciekawe zależności pomiędzy repertuarem stosowanych łączników a cechami osobowości. Przykładowo, co nie powinno nikogo zaskakiwać, osoby ze skłonnościami narcystycznymi częściej niż przeciętnie używają zaimka pierwszej osoby liczby pojedynczej ("ja"), rzadziej zaś skłonne są do łączenia się z innymi za pomocą "my". Co ciekawe, częściej używamy go także w sytuacji, w której z jakiegoś powodu mamy niższy status, niż nasz rozmówca. Chętniej mówią "ja" także: osoby z wzorcem zachowania A (bardziej podatne na choroby układu krążenia) i osoby doświadczające negatywnych stanów emocjonalnych (np. dotknięte depresją). Dla odmiany, przejście z częstego użycia "ja" na rzecz zaimków odnoszących się do innych ludzi obserwuje się w procesie zdrowienia u pacjentów dotkniętych ciężkimi schorzeniami.

Badania przeprowadzane na użytkownikach języka angielskiego pokazują także, że osoby stosujące więcej przedimków, articles (a/an, the), są osobami bardziej konkretnymi, lepiej zorganizowanymi, stabilnymi emocjonalnie i konserwatywnymi politycznie, jak również starszymi. Częściej stosują je także mężczyźni niż kobiety. Konkretność języka listów motywacyjnych pisanych przez amerykańskich studentów przed przyjęciem na studia - objawiająca się stosowaniem rzeczowników - koreluje z lepszymi wynikami w nauce, w odróżnieniu od języka bogatego w czasowniki i zaimki, sugerującego snucie opowieści. Zaobserwowano także, że ludzie poproszeni o opowiadanie wymyślonych historii, posługują się językiem mniej wymagającym poznawczo - na ogół nie posługują się słowami tworzącymi wyjątki, takimi jak "ale" czy "jednak". Innymi słowy, rzeczywistość rzadko kiedy jest jasna i prosta, a kiedy wygląda na to, że jest inaczej, prawdopodobnie nie słyszymy całej prawdy. Chyba, że...

Wiele publikacji na temat psychologicznych aspektów stylu językowego dostępnych jest na stronie prof. J. W. Pennbakera

Źródło:
Chung, C.K., Pennebaker, J.W. (2007). The psychological function of function words. W: K. Fiedler (red.), Social communication: Frontiers of social psychology (s. 343-359). New York: Psychology Press.
Raskin, R., & Shaw, R. (1988). Narcissism and the use of personal pronouns. Journal of personality, 56 (2), 393-404 PMID: 3404383
Pennebaker, J.W., & King, L.A. (1999). Linguistic styles: language use as an individual difference. Journal of personality and social psychology, 77 (6), 1296-312 PMID: 10626371

czwartek, 6 maja 2010

dziewczyna w czarnym płaszczu z drugiego roku



Po raz pierwszy usłyszałem o owej nieszczęsnej dziewczynie od ludzi, którzy twierdzili, że chyba ją znają, gdyż uczy się na ich wydziale (w grupie kolegi). Lektura komentarzy pod demotywatorami [1] [2] (w krótkim czasie dwa trafiły na główną; niczego nie insynuuję, ale gdybym pracował nad partyzanckim marketingiem adresowanym do młodych, postarałbym się o wyraźne zaistnienie w miejscach, które odwiedzają) pozwala przypuszczać, iż cała Polska ma swoją cuchnącą dziewczynę. Doniesienia o podobnych kartkach, pisanych odręcznie, napływały z całego kraju. Zrobił się buzz. Nieliczni zdawali się dostrzegać, iż na dole kartki znajduje się wyjaśnienie fenomenu spoconych dziewczyn.

Twórcom wirusowej kampanii reklamowej dezodorantu gratuluję sukcesu. Najpierw pozwolili nam samym przygotować grunt poprzez opowiadanie znajomym o tym, co ciekawego widzieliśmy na przystanku czy też w gablotce na uczelni, podnosząc tym samym zainteresowanie tematem (nie obyło się bez gotowych ogłoszeń do pobrania). Prawa memetyki były po ich stronie, podobnie jak w wypadku legend miejskich - ogłoszenia dotyczą bardzo kłopotliwej i wzbudzającej emocję kwestii tego, jak jesteśmy postrzegani. A przecież nikt z nas nie lubi źle wypadać w oczach innych ludzi; będąc gatunkiem małpy którego przetrwanie w dużej mierze zależy od współpracy z innymi, bardzo wiele wysiłku poświęcamy na autoprezentację i weryfikację naszego wizerunku. Myśl, iż to nas mogłaby dotyczyć wywieszka może wzbudzać negatywny stan emocjonalny, który każe nam zrobić wszystko, by uniknąć takiego upokorzenia.

Internetowej części kampanii nadano ramy pożytecznej kampanii społecznej, co w jakimś stopniu niweluje negatywne skojarzenia związane z reklamami (jako sposobem na wciśnięciem nam czegoś) i obniża naszą czujność wobec prezentowanego przekazu, dzięki czemu stawiamy mu mniejszy opór. Następnie, twórcy bez większego wysiłku, niejako od niechcenia, wkroczyli ze swoim właściwym przekazem na zdobyte uprzednio w naszych umysłach terytorium:


Najprawdopodobniej wielu z nas, przynajmniej w najbliższym czasie i przy odrobinie szczęścia zwłaszcza w sezonie letnim (który w oczywisty sposób jest kluczowy dla rynku antyperspirantów), silnie kojarzyć będzie zagadnienie kłopotliwych zapachów spod pach z konkretną marką. I właśnie o to w tym wszystkim chodziło.