środa, 3 marca 2010

twój własny introwertyk

poradnik użytkownika

A więc stało się. Jesteś bratem, dziewczyną, ojcem, współlokatorką introwertyka (płci dowolnej). Masz pewne problemy z jego obsługa, nie wiesz dlaczego nic nie mówi i jak skłonić go do otwarcia się, lub też patrzysz na niego i zastanawiasz się - dlaczego jest taki dziwny? Mamy dla Ciebie dobrą wiadomość - z Twoim introwertykiem jest wszystko w porządku. Ten model człowieka tak po prostu ma. Jeśli utrzymujecie kontakty z wyboru a nie z konieczności, doceń to. Jeśli jesteście przyjaciółmi, masz prawo poczuć się kimś wyjątkowym.

Introwersja to pojęcie wprowadzone przez C. G. Junga w jego koncepcji typów psychologicznych. Obecnie stanowi ono składową większości prób mierzenia  i strukturalizowania osobowości (wielka piątka, MMPI, model trójczynnikowy Eysencka, 16PF...). Przeciwstawnym pojęciem do introwersji jest ekstrawersja - słowa te oznaczają zwrócenie się do - odpowiednio - wewnątrz i zewnątrz, w psychologii określają podstawową orientację działań, myśli i percepcji jaką prezentuje jednostka - zwrócenie się ku własnemu życiu wewnętrznemu lub światu na zewnątrz. Zbliżony do pojęcia introwertyka wydaje się archetyp samotnego twórczego geniusza - artysty, wynalazcy, naukowca - który w odosobnieniu oddaje się pracy twórczej a inni ludzi wydają się nie być mu potrzebni. Typowy skrajny ekstrawertyk zaś to osoba entuzjastyczna, rozmowna, pełna werwy i energii, z radością oddająca się interakcjom międzyludzkim i ciesząca się, kiedy wokół niej dzieje się wiele. Nie potrafi usiedzieć w miejscu i nie przepada za samotnością.

Wokół introwertyków narosło wiele mitów, nieporozumień i uprzedzeń - bardzo często w sposób krzywdzący ocenia się ich negatywnie. Zupełnie niepotrzebnie, o czym z pewnością już wkrótce przekonasz się ciesząc się towarzystwem introwertyka. Wystarczy pamiętać o kilku rzeczach.

* * * 

Czy ja jestem tym... no wiesz...

Introwertykiem? Możliwe, choć jest duża szansa, że nie. Statystyki wskazują na różne odsetki osób o orientacji intro w populacji, na ogół jest to jednak mniej niż połowa. Introwersja-ekstrawersja to pojęcie o charakterze dymensjonalnym - istnieje dwubiegunowe kontinuum (zob. też "błąd ignotum per ignotum") na którym każdy z nas ma jakieś miejsce - jest umiejscowiony gdzieś pomiędzy dwoma jego końcami reprezentującymi sytuacje skrajne. Nie ma pośród nas zbyt wielu stuprocentowych introwertyków (istnieją koncepcje mówiące, iż skrajna introwersja to po prostu autyzm) i ekstrawertyków, na ogół plasujemy się pośrodku (typowe "pośrodku" to ambiwertyk) ale raczej jesteśmy bardziej jednym niż drugim. Przykład.

Ale jak poznać, że moje dziecko jest introwertykiem?

Można odpowiedzieć na pytania *wskaźnika typu osobowości Myers-Briggs, by mieć na to papier. Introwertyka można jednak rozpoznać po zapachu siarki, braku odbicia w lustrze, mokrej plamie na miejscu, gdzie siedział pewnych typowych zachowaniach. Uściślijmy, iż nie są to zachowania nienormalne - są to zachowania niezwykłe jedynie dla Ciebie, ekstrawertyku - dla kogoś o orientacji innej niż Twoja, są one natomiast najzupełniej w świecie naturalne.
Nasuwająca się być może analogia do orientacji seksualnej jest całkiem zasadna - tego się nie wybiera, ale chce się być w zgodzie ze sobą.

Jeśli widzisz, że Twój znajomy:
  • lubi spędzać czas w pojedynkę i nie wiesz co w tym czasie robi,
  • sprawia wrażenie, jakby nie miał wielu przyjaciół,
  • wydaje się być wiecznie zmęczony,
  • jest małomówny,
  • niezmiennie błądzi gdzieś myślami i jest jakby nieobecny,
 ...oznacza to, że mógł dostać się w szpony sekty, lub po prostu Ty patrzysz na rzeczy powierzchownie i nie do końca rozumiesz swojego znajomego który jest introwertykiem. Bowiem:
Introwertycy nie mają oporów przed spędzaniem czasu w pojedynkę, co więcej - potrzebują tego. Tylko głębokie relacje nazywają przyjaźnią, w rezultacie utrzymują ich niewiele. W sytuacjach społecznych raczej tracą energię, niż ją wykorzystują - dość szybka sprawiają wrażenie zmęczonych. Są dobrymi słuchaczami i  po prostu nie znajdują przyjemności w rozmowach prowadzonych dla samego rozmawiania. Jak sama nazwa wskazuje, bardzo absorbuje ich własne wnętrze, w rezultacie często są zamyśleni.

Kiedy słuchają, bardzo często utrzymują kontakt wzrokowy, niekoniecznie wtedy, gdy mówią. Zanim się wypowiedzą, często potrzebują czasu do namysłu, podobnie w wypadku działania. Zdarza im się mówić wolno i spokojnie, z duża ilością pauz, czasami odczuwają pustkę w głowie - wrażenie braku czegokolwiek do powiedzenia. Lepiej czują się w konwersacjach z małą ilością osób niż w grupie. Energii dodaje im cisza i spokój, w takich warunkach wolą też pracować. Łatwiej uczą się czytając o tym, co mają do zrobienia niż słuchając o tym, wolą także najpierw obserwować, zanim włączą się do działania.

A może on jest po prostu nieśmiały, albo trzeba mu dać alkoholu? 

Nieśmiałość to zupełnie inny rodzaj obuwia - wiąże się ona z odczuwaniem lęku w sytuacjach społecznych. Introwersja nie jest patologią a introwertycy nie są z definicji odludkami lub jednostkami aspołecznymi. Podobnie jak i Ty (i zdecydowana większość zdrowych ludzi) potrzebują jakiejś formy ludzkiego towarzystwa. Można jednak powiedzieć, że są jego koneserami i wolą sami decydować o tym, co jedzą. Sytuacje intensywnej ekspozycji społecznej (bycie w dużym towarzystwie) są silnie obciążające dla ich układu nerwowego - najprawdopodobniej dla Ciebie także istnieje ilość ludzi w kontakcie z którymi czułbyś się nie do końca komfortowo, a już na pewno muzyka tak głośna, że nie będziesz jej w stanie słuchać. Wszystko rozbija się o stymulację bodźcami, czyli pobudzenie układu nerwowego - różnica jest ilościowa a nie jakościowa, introwertyk ma niższy próg tolerancji dla pewnego rodzaju bodźców. Podkreślmy jeszcze raz, introwertyk nie jest chory i nie potrzebuje natychmiastowej pomocy, żeby móc się wyluzować.

Introwertycy potrafią mówić i prowadzić bardzo głębokie konwersacje, zwłaszcza wtedy, gdy po drugiej stronie napotkają rozmówcę o podobnych zainteresowaniach - potrafią wtedy mówić długo i z pasją.

Kim jeszcze introwertyk nie jest:
  • niemiłym oschłym gburem (po prostu nie odczuwa potrzeby wyrażania swoich stanów wewnętrznych właśnie teraz i nie przepada za small talks, rozmowami na tematy marynistyczne i głębokimi dysputami meteorologicznymi)
  • nerdem (choć i. czasami osiągają lepsze wyniki w nauce)
  • niewdzięcznym ponurakiem który psuje zabawę (możliwe, że nie dostrzegasz, iż ktoś może potrzebować innej rozrywki)
  • społecznie niekompetentnym (w sytuacjach społecznych, introwertycy działają nie "gorzej" a po prostu "w inny sposób")
  • chorym na depresję (choć niektóre badania wskazują, że mogą być na nią bardziej podatni)
  • osobnikiem schizoidalnym 
  • mizantropem (ludzie są cudowni, ale podawani z umiarem i nie za często)
  • wyniosłym dupkiem (myślą więcej, inaczej, rezultaty zachowują dla siebie z tych samych powodów, dla których inni nie zachowują dla siebie wszystkiego, co dzieje się w ich głowie - są tym, kim są (hebr. ehyeh asher ehyeh, אהיה אשר אהיה))
Nim odezwą się oburzone głosy introwertyków, którzy są przy okazji odludkami i/lub socjopatami (lub ich znajomych), co więcej, są z tego dumni - oczywiście introwersja może współwystępować z ww., podobnie jednak jak ekstrawersja. Od siebie dodam, że (jak wiadomo, typową dla ekstrawertyków!) niekorzystną dla rozmówcy proporcję czasu przeznaczanego na mówienie względem czasu na słuchanie osobiście uważam za poważny brak w kompetencji społecznej.

Czy można się tym zarazić przez ukłucie komara lub korzystając z tych samych sztućców?

Nie, ale wiele wskazuje na to, że introwertyzm jest przenoszony drogą płciową, a mianowicie następnemu pokoleniu. Obserwacje bliźniąt monozygotycznych wychowywanych razem i osobno (genetycy behawioralni powinni znaleźć sposób na okazanie im wdzięczności za umożliwieniu rozwoju swojej dziedziny naukowej) pokazują, iż orientacja intro/ekstra jest determinowana czynnikami biologicznymi - w 38%-59% odpowiadają one za jej ukształtowanie.

No więc geny, dopust boży, on nie może za siebie. Ale dlaczego on właściwie taki jest?

W dużej mierze wynika to z budowy jego układu nerwowego. Hans Eysenck, jeden z teoretyków osobowości, zakładał, że kluczowe jest tutaj wyjściowe pobudzenie kory mózgowej. W tych założeniach, introwertycy mają wyższy poziom *stymulacji już na starcie, co sprawia, że mniej potrzeba, by osiągnąć poziom pobudzenia dla naszego mózgu nadmierny i tym samym uznawany za nieprzyjemny. w wypadku ekstrawertyków potrzeba więcej, by czarę goryczy przelać. Wyniki badań EEG są w tej kwestii średnio konkluzywne, badania pokazują jednak, że introwertycy ślinią się bardziej w kontakcie z sokiem z cytryny, co wynika z aktywności tworu siatkowatego - obszaru mózgu regulującego działanie ośrodkowego układu nerwowego i modulującego reakcje na bodźce pochodzące ze zmysłów (np. ilość śliny w odpowiedzi na jedzenie).

U introwertyków obserwuje się także większy przepływ krwi w obszarze płata czołowego i przedniej części wzgórza. Obszary te odpowiadają za wewnętrzne przetwarzanie informacji - rozwiązywanie problemów, planowanie, analizowanie i pewnie też ogólny stan zamyślenia. U ekstrawertyków bardziej aktywne wydają się być obszary w przedniej części zakrętu obręczy, w płatach skroniowych i w tylnej części wzgórza, rejonach mózgu powiązanych z intepretacją doznań zmysłowych i wrażeń emocjonalnych.

Sugeruje się czasem, że powodem występowania różnic w poszukiwaniu doznań pomiędzy intro- i ekstrawertykami jest wyższa wrażliwość mezolimbicznego szlaku dopaminowego (części układu nagrody, kierującego naszym zachowaniem) na doznania nagradzające. Innymi słowy, mniej potrzeba, by czuli się oni usatysfakcjonowani.


Jak z nim postępować? Czy oni potrzebują specjalnej diety i jak często zmieniać trociny?

To co powiem, będzie bardzo proste ale i trudne zarazem: spróbuj go zrozumieć. Być może na Ciebie obecność na sali setki osób wpływa mobilizująco i sprawia, że rozpiera Cię energia, ale na nią to niekoniecznie tak działa. Dla Ciebie naturalnym jest, że wszyscy mówią wtedy, kiedy mogą i ew. mniej lub bardziej grzecznie czekają, aż druga osoba przestanie, dla niej dłuższe chwile milczenia są czymś tak naturalnym jak zatrzymanie się po biegu. Tak się robi. Nie każdy ma ciągłą potrzebę nieustannego podtrzymywania komunikacji werbalnej.

Nie namawiaj go natrętnie na imprezę, żeby się rozerwał i otworzył na ludzi. Jeśli ktoś puści Ci muzykę klasyczną w maksymalnej głośności, nie sprawi to, że ją polubisz.

Nie wystawiaj jej na niespodziewane spotkania z milionem osób. Najlepszym sposobem nauki pływania nie jest wrzucenie kogoś na głęboką wodę.

Nie reaguj nerwowością wtedy, gdy nic nie odpowie lub potrzebuje czasu do namysłu, kiedy odpowiada, nie przerywaj mu (jakby nie nakazywała tego kultura). Dla introwertyka to naturalne, że kiedy oczekujesz odpowiedzi, chcesz usłyszeć ją w pełni i przemyślaną.

Kiedy ekstrawertyk ładuje akumulatory obijając się o dziesiątki innych przedstawicieli swojego gatunku lub słuchając wydawanych przez nich odgłosów, introwertyk bierze książkę lub długi spacer (brzydka kalka językowa) lub spędza wieczór w domu. Odpoczywa w ten sposób od nadmiernej stymulacji, tak jak Ty, gdy po podróży w głośnym przedziale pociągu potrzebujesz chwili ciszy. Kwiatkom trzeba wody, ptakom wolności a Twojemu Introwertykowi - odrobiny samotności.
A właściwie to chyba każdemu.

O rany, nie wiedziałam, że to takie trudne

Pomyśl o korzyściach. Istnieje granicząca z pewnością szansa, że Twój Introwertyk będzie doskonałym słuchaczem. Pomyśl o tym - nie tylko będzie słyszał, ale naprawdę będzie słuchał tego co mówisz. Pewnie rzadko to skomentuje, ale kiedy już to zrobi, najczęściej usłyszysz coś głębszego niż "pewnie tak jest, kochanie". Nie bez znaczenia będzie też fakt, iż introwertycy są niesamowicie chłonni jeśli chodzi o detale i informacje, jest więc duża szansa, że Twój Introwertyk nie tylko będzie pamiętał to, o czym mówiłaś wczoraj, ale nawet o tym rozmyślał... Introwertycy bywają świetnymi obserwatorami ludzkiego zachowania, niejednokrotnie dostrzegają rzeczy, których innym nie udaje się zauważyć. W rezultacie, choć wolą pracować w pojedynkę, dobrze pracują w niewielkich zespołach. Ich odmienność sprawia, iż bardzo często zdarza im się *zrobić lemoniadę z pudełka i są bardzo kreatywni, choć najczęściej w pojedynkę. Nad zagadnieniami, które rozgryzają skupiają się mocno i dogłębnie je analizują.

Jesli chodzi o relacje międzyludzkie, podejście introwertyków streścić można w słowach jakość, nie ilość. Introwertycy utrzymują głębokie i bliskie relacje z niewielką ilością osób, które starannie sobie dobierają (nie ma w tym poczucia wyższości, introwertycy nie są arogantami, tylko z konieczności jedzą mniej a lepiej) i tylko ich nazywają przyjaciółmi. Jeśli to Ciebie introwertyk nazywa przyjacielem, upewnij się, że doceniasz powagę sytuacji.



porady dla introwertyków
świetny artykuł w podobnej konwencji

źródła: notatki z wykładów, Wikipedie

może zainteresować Cię także poradnik obsługi innych ludzi, adresowany do introwertyka
spowodowałem coś takiego: twój własny ekstrawertyk

98 komentarzy:

  1. Introwertycy w oczach innych są postrzegani jako ludzie nudni, którzy nie są godni poznania ze względu na ich szary i ciasny "świat". Naprawdę świetny artykuł. Zasilam nieliczną grupę introwertyków swą osobą, znam więc wszystko co opisałeś z własnych odczuć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za wypowiedź. rozumiem doskonale, gdyż sama jestem introwertyczką.Jak sądzisz czy jako introwertycy nie powinniśmy się jakoś zrzeszyć i pokazać, że wcale nie stanowimy gorszego materiału na pracowników, przyjaciół, współmałżonków, itp ?

      Usuń
    2. ja równiez jestem introwertykiem, i cała ta sytuacja w relacjach międzyludzkich mnie dobija. Ludzie po prostu nie rozumieją dlaczego nic nie mówię i potrafią to wytknąć, co mnie dziwi.

      już nie wspominam o bliższych relacjach z kobietami, bo tutaj w ogóle jest porażka. Brak szerokiego grona przyjaciół, raczej nie szeroki wachlarz zainteresowań za to szlifowanych z uporem maniaka nie wróży jakichkolwiek relacji, co gorsza przy bliższym poznaniu można wyjśc na jakiegoś świra....

      pozdrawiam..

      Usuń
    3. Pytanie: Czy i jak introwertyk okazuje Zakochanie/zainteresowanie kobietą?
      Mam właśnie taki problem, że poznałam fantastycznego człowieka, introwertyka , nie znamy się zbyt długo (nie cały rok), ale jesteśmy niesamowicie podobni. Ja też mam w osobowości dużo z intro. Widzieliśmy się sami ze 3 razy (niestety z mojej inicjatywy, nie jego), raz zostałam u niego na noc. Zdradził mi wtedy swój sekret - czy to dużo w odczuciu introwertyka? czy jestem dla niego ważniejsza, niż zwykła znajoma ?
      Gdyby komuś się chciało odpowiedziec, będę wdzięczna - mój e-mail: 1tenshi8@gmail.com
      dzięki! :)

      Usuń
  2. Dziękuję, bardzo cieszę się, że Ci się spodobał. Zastanawiałem się jaki będzie odzew ze strony introwertyków, tj., w sensie na reakcję pisania w imieniu większej grupy ludzi.

    Ciekawy przekrój ludzkich reakcji pojawił się na wykopie, przy okazji wykopania artykułu o wyznaniach introwertyka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozumiem, że miałeś styczność z introwertykami?

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Autor zawarł ten link na końcu swojego artykułu ;-).

    OdpowiedzUsuń
  6. Cześć, jestem Marcin, nie piję od 2 lat... ee wróć, też jestem introwertykiem ;)
    Już wysyłam tę instrukcję do wszystkich znajomych, bo mam wrażenie, że nie są uświadomieni w pełni w tej kwestii.
    Artykuł bardzo mi się spodobał. Obyło się bez poniżającego introwertyków tonu, a z którym spotkałem się w kilku innych artykułach nt. intro. Tutaj jest rzeczowo, ciekawie, odrobinę żartobliwie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. obawiam się panie marcinie że jeśli pana przyjaciele nie potrafią zaakceptować tego jaki pan jest to wysyłanie artykułów o swojej osobowości nic nie da.

      choć mogę się mylić...

      Usuń
  7. Miałem styczność. Co więcej, sam się uważam (i kilka testów już mi to pokazało), choć podobno "w ogóle nie widać".

    - - -

    Pozainternetowe reakcje na tekst jakie spotkałem to właśnie zdziwienie istnieniem takiego zwierzęcia jak introwertyk, które w dodatku jest jeszcze w takim stopniu odmienne. Ale i w pełni pozytywne zaskoczenie połączone z nagłym zrozumieniem.

    Do tej pory raczej powszechne mgliste postrzeganie introwersji jako tożsamej z nieśmiałością, dziwactwem, milkliwością.

    Starałem się by było żartobliwie i pisałem w ten sposób ze względu właśnie na owe stereotypowe reakcje na odmienność.

    OdpowiedzUsuń
  8. @saunterer
    Dzięki, że napisałem taki artykuł. Może Ci się przyda to co napisze.
    Jeśli nie mogę być 100% introwertykiem (bo jednak nie mam autyzmu) to jestem 90%. Może wspomnę o tym, co najbardziej boli (mnie, nie chce mówić za wszystkich) w byciu takim kimś. A boli samotność. Owszem, lubie być sam, ale nie cały czas. Chciałbym, przynajmniej raz w tygodniu na cały dzień z kimś być, pogadać, wyrzucić z siebie cześć tych moich przemyśleń. To nie jest tak, że wole być sam, ja po prostu nie potrafię być z ludźmi. Jak pisze @Anonimowy w pierwszym komentarzu, ludzie postrzegają mnie jako nudnego. Czasem, jak ktoś mi da szanse i gdzieś zabierze, to raczej nie decyduje się na drugi raz. W grupie jestem jak worek ziemniaków. Ciągnę się za grupą i nic sobą nie wnoszę, bo niby co mam mówić, nigdy nie wiem. Łażę za grupą i myślę... "Hm... co by tu powiedzieć. O! Mam pomysł na nowy program który napisze! Ale ich to nie interesuje... może jakaś historia... ale ja nie znam fajnych historii". I tutaj zatrzymam się na opowiadaniu historii. Otóż nie mam daru opowiadania historii, te same zdążenia, które ja kwalifikuje jako "było minęło" ktoś opowiada jaką super fajną historię... jak oni to robią, nie wiem.
    Jak pisałeś, dużo myślimy. Nie mam takiego refleksu aby szybko rzucać ciętymi ripostami. Bedąc w jakiejś grupie gdy nie ma tematu wszyscy uwielbiają rozmawiać o głupotach. Rzuca ktoś głupi żart w moja stronę, na co ktoś inny odpowiedziałby ciętą ripostą, a ja głupkowato się uśmiecham i myślę "Chyba ty! - nie, to głupie. Może - W twoich snach! - nie pasuję... a może..." i tutaj przerywa mi ktoś moją zadumę nad ripostą kolejnym "żartem" w stylu "Nie martw się, będzie dobrze, ha ha"...
    Nie nawiedzę, rozmawiać o głupotach. Nie wiem czy inni też tak mają. Dla mnie rozmowa musi mieć sens, określony temat. Przekazywać informacje, sprawiać, że się czegoś dowiaduję o rozmówcy, cokolwiek. Rozmowy w stylu "Popatrz, to wygląda jak penis!" mnie wkurzają i męczą. Ok, wygląda to jak penis, ale co z tego? Niestety wszyscy ludzie z którymi przebywam uwielbiają takie właśnie rozmowy. W grupie czuje się jak duch, obserwator, i przeważnie dobrze mi z tym.
    Myślenie sprawia mi jakaś cholerną przyjemność. Fajniej mi jest, siedzieć w kącie i myśleć o czymś niż prowadzić gadki-szmatki polegające na łapaniu się słówek, sprośnych żartach czy głupich aluzjach.
    Chcąc się zmienić, znalazłem sobie fajne hobby pasujące raczej do ekstrawertyka niż introwertyka. Nie pomogło. Przy okazji dowiedziałem się, że określenie "nudny" tak mocno do mnie przywarło, że gdy kolega, który razem ze mną uprawia te hobby nie mógł się z początku odpędzić od ciekawskich (heh, zwłaszcza dziewczyn) "A jak to jest?", "A zabierzesz mnie z sobą?". Widzieli też, że ja też uprawiam owo hobby, to przez pół roku, od kiedy to wiedzą, raz ktoś mi zadał pytanie (nawet ciekawe) na temat tego hobby, nie będące próba wyśmiania mnie... ale odpowiedzi nie usłyszał, bo gdy zbierałem myśli, aby odpowiedzieć nagle ktoś stwierdził "Ale chujowa pogoda!" co okazało się ważniejsze i moje odpowiedz trafiła do drzewka rosnącego przede mną...
    To tak w skrócie, o tym co najbardziej mnie denerwuje w sobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chcesz to możemy rozmawiać w sieci.

      Usuń
    2. Wiem, że odpowiedzi z kwietnia zeszłego roku, ale wprost nie mogłam się powstrzymać od odpowiedzi, chociaż nie jest ona przełomowa. Może autor kiedyś wróci do starego tekstu.

      >Też tak mam jeżeli chodzi o relacje z ludźmi.
      Jestem sama chociaż tego nie znoszę.

      Mam 23 lata i dopiero rok temu znalazłam sobie (albo raczej ona nie zareagowała jak reszta ludzi dotychczas) przyjaciółkę. Tak to zawsze z samotności ratował mnie związek z chłopakiem. Ludzie trzymają mnie na dystans, niby szanują i darzą uprzejmą sympatią, ale nikt nie chciał się do mnie zbliżyć i poznać lepiej. Faktem jest, że nie śmieszyły mnie żarty "o kupie" czy nie miałam podobnych zainteresowań co rówieśnicy ale to wiązałam raczej z pechem - no, trafiłam do klasy, gdzie nie ma dla mnie przyjaciółki. A jako, że byłam delikatna i nie umiałam odpowiedzieć- padałam ofiarą drwin i krzywych spojrzeń. Jedyne co- dziewczyny które lubiły wszystkich kontaktowały się też ze mną- raczej, żeby mnie rozruszać i pocieszyć- ale to nie pomagało, a wręcz bolało bardziej. Nigdy nie wiedziałam o co chodzi, dlaczego tak jest, że inne dziewczyny trzymają się w grupkach(!), od razu znajdują bratnie dusze a ja zawsze sama. Prawie się nabawiłam nerwicy przez to i straciłam poczucie własnej wartości, szukałam wszędzie odpowiedzi-co ze mną jest nie tak, poczułam się beznadziejna i nijaka. I te uczucia wiązałam raczej z "głodem" ekstrawertyka niczym na bezludnej wyspie.

      Nigdy nie czułam się introwertykiem, ale wychodzi na to, że w 80% jestem.

      Śmieszna sprawa, bo ten artykuł znalazłam szukając odpowiedzi jak żyć z introwertykiem (moim chłopakiem) bo sama miałam się za ekstrawertyczkę (ciągłe zaczepianie go, ekspresja uczuć, głupotki, gadanie o niczym czasem sprośnym, wybuchy śmiechu, ciągle chciałam żeby wyluzował, więcej żartował i okazywał emocje, bawił się ze mną, wygłupiał, nie rozróżniałam czy się zamknął w sobie czy jakaś wypowiedziana przeze mnie głupota go obraziła i strzelił focha- no jak nic zarzuty świata eksra- w stosunku do introwertyków).

      Czy to możliwe, że ktoś w związku zachowuje się jak ekstrawertyk sam będą introwertykiem? Czy tylko kobiety tak mają (wychodzi ich "ekstra-emocjonalna" strona)?

      Usuń
  9. "Dzięki, że napisałeś taki artykuł." - Taka mała nieprzyjemna literówka mi się wkradła :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja również dziękuję za ten artykuł i za komentarz poprzedniego Anonimowego. Pasuję do tego opisu z artykułu i komentarza w pełni, wszystko to znam z autopsji. Dobrze wiedzieć, że jest nas więcej!

    OdpowiedzUsuń
  11. INTP http://www.mypersonality.info/personality-types/intp/

    OdpowiedzUsuń
  12. Jaki wpływ na sprawy damsko-męskie ma bycie introwertykiem? Bez szans? Czy trzeba spotkać drugiego przedstawiciela/przedstawicielkę swego gatunku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niekoniecznie musi to być też introwertyk. Może być zupełnie odwrotnie, ale trzeba się wtedy przygotować na duży wydatek energetyczny i opracować strategię uzupełniania mocy.

      Na pocieszenie dodam, że masz z głowy wszelkie małostkowe istoty.

      Usuń
  13. Bardzo dobry artykuł! Trochę nie zgadzam się co do imprez, lubię na nie chodzić, ale raczej nikt mnie nie zabiera :P a samemu gdzieś iść to...
    Poza tym to sama prawda.

    OdpowiedzUsuń
  14. @saunterer Nigdy nie rozmawiałaś z nikim w pojedynkę w cztery oczy? Bo ja osobiście w grupie również praiwe nigdy nic nie mówię ale jeśli zdaży się taka sytuacja że jestem sam na sam z drugą osobą to potrafię b. długo z nią rozmawiać, i wtedy one często mówią "myślałem (myślałam) że jesteś taki nudny a jest wręcz odwrotnie." Ja uważam się za introwertyka choć pewnie nie 90% tak jak ty, troche mniej, nie wiem ile ale napewno mniej. Ja jako itrowertyk pochłaniam książki, gazety, i wogule wszystko co można czytać w ogromnych ilościach, a oprucz tego uprawiam dużo różnych sportów, do których potrzeba często tylko 1 os. jest masa inych rzeczy które też można robić w pojedynke: rysować, malować, rzeźbić itp. Ja osobiście chodzę na rysunek i myśle że oprucz mnie jest tak jeszcze kilku intro i czują się bardzo dobrze. Wydaje mi się że biblioteka też jest miejscem gdzie statystycznie jest łatwiej spotakć os. która jest intro i z którą łatwiej spotkać kotakt.
    Kiedyś przypominałem b. ciebie ale starałem się zmienić i naprawdę jest lepiej, jak dasz się poznać ludzią to będa chcieli sami z siebie przebywać w twoim towarzystwie.

    OdpowiedzUsuń
  15. sory @saunterer moja wiadomośc miała być do tego anonima który napisał @saunterer w pierwszej linice swojego postu rozpędizłem się i źle zaznaczyłem tekst i go skopiowałem

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo fajny tekst - dodaje do zakładek :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Czyli stąd wzięło się takie doskonałe zrozumienie dla introwertyków ;-).

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Dobry artykuł -- napisany z humorem i bez użalania się. Jestem introwertykiem i zgadzam się z Autorem w jego poglądach na ten typ osobowości. Warto tylko dodać, że tak samo introwertycy, jak i ekstrawertycy powinni starać się zrozumieć przeciwny biegun i umieć pójść na pewne ustępstwa, np. introwertyk nie powinien obrażać się za każdym razem, jak ktoś mu przerwie wypowiedź, a z kolei ekstrawertyk powinien umieć trochę przyhamować.

    Oczywiście, nie chodzi o to, by zmieniać swoją osobowość czy udawać kogoś, kim się nie jest, ale by nie usprawiedliwiać każdego zachowania swoim typem osobowości.

    OdpowiedzUsuń
  19. Jakbym czytał artykuł o sobie. Po prostu świetny!

    OdpowiedzUsuń
  20. @Anonimowy To fantastycznie, że mój artykuł Ci się spodobał, miło czytać, że przyjąłeś go w pozytywny sposób.

    To banał, ale sądzę, że zmienić się tak, by przestać być tym kim się jest może być Ci bardzo trudno, jeśli w ogóle. Rzecz w tym, że możesz zmienić pewne szczegóły dotyczące Twojego funkcjonowania. Brylowanie w towarzystwie po prostu nie jest mocną stroną introwertyków - i trudno oczekiwać, abyśmy właśnie tam się odnajdywali - ale to nie znaczy, że nie mamy innych. Wręcz przeciwnie. Introwertycy są ciekawymi ludźmi, zwłaszcza, gdy z zaangażowaniem oddają się swoim pasjom, wtedy na pewno mają o czym opowiadać godzinami. Wiem jak działa to u mnie. Myślę, że w miarę możliwości powinieneś próbować realizować się na tych polach, w których znajdujesz się lepiej. Jakich? Poszukaj ich, próbuj różnych rzeczy, znajdź zajęcia które sprawiają Ci przyjemność. To zawsze wrażenie, którymi można się podzielić, spostrzeżenia, refleksje, o których można opowiedzieć. Spróbuj pisać, by dzielić się swoimi myślami. To jak introwertyk funkcjonuje w dużej mierze zależy od jego otoczenia. Cudownie jest, kiedy masz możliwość wyboru ludzi w których towarzystwie się obracasz, to kolejny banał, ale może nie spotkałeś właściwych?
    (i nie, w żadnym razie nie piszę tego jako psycholog, bo jeszcze długo nim nie będę ;-))

    Na pewno przeczytałeś też już to, o czym pisze wentyl.

    - - -

    Oprócz INTP, innym "gatunkiem" jest też INFP, marzyciel (tych jest jeszcze mniej) czy INSP, artysta. Test na mypersonality.info to trochę zabawa psychologią, ale warto spróbować się w nim odnaleźć i być może dowiedzieć się czegoś o swoich możliwościach.

    OdpowiedzUsuń
  21. @holf
    niekoniecznie tego samego gatunku. Właśnie przeciwne gatunki bardzo dobrze się uzupełniają, tylko czasem ciężko zapanować nad ekstrawertyczną kobietą, która zawsze odzywa się o sekundę przed Tobą, a potem Ci zarzuca, że w sklepie to ona wszystko musi wybierać ;)

    w przypadku dwójki introwertyków istnieje uzasadniona obawa, że oboje nie przeprowadzą żadnego dialogu, ponieważ każde będzie chciało słuchać tego co mówi druga osoba ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. holf: Oczywiście, że nie bez szans. Wbrew popularnym przekonaniom, na ogół trwalsze pary tworzą ludzie podobni sobie (choć różnica nie jest aż tak duża), im dalej od siebie na skali intro-/ekstrawersja tym pewnie trudniej, zdecydowanie więcej wysiłku trzeba włożyć w zrozumienie drugiej strony. Co oczywiście nie znaczy, że nie fascynują nas przeciwieństwa - ludzie odmienni od nas są przecież fascynujący. Pytanie, jak działa to na dłuższą metę. Moja odpowiedź jest póki co taka, że skrajności mogą dość szybko poczuć, że to nie to. Intro zdecydowanie łatwiej zrozumie intro, tyle, że wyśrodkowany ekstra także ma powody by doceniać obecność introwertyka w związku. To wszystko kwestia tego, na ile ludzie są gotowi "otwierać się na swoje odmienności" i wyprawiać na inne planety, myślę.

    - - -

    vmario: O właśnie, do takiego wniosku doszliśmy wraz z Grimulką pod jej spojrzeniem z drugiej strony. Żeby spotkać się po drodze, co ułatwi życie wszystkim zainteresowanym stronom.

    - - -

    Dziękuję za wszystkie, nadchodzące pewnie w dużej mierze za sprawą głównej wykopu, wyrazy uznania! Tekst powstał m.in. po to, by umożliwić ludziom, którzy nie mieli wcześniej pojęcia o istnieniu pośród nich ludzi o innym sposobie patrzenia na świat, jeszcze bardziej cieszą jednak pozytywne komentarze ze strony samych zainteresowanych.

    OdpowiedzUsuń
  23. genialne, zaraz pokaze mamie...
    A tak na powaznie. Swietny wpis. Z wlasnego doswiadczenia moge dodac jedynie ze proba zmuszenia do zmiany zachowan introwertyka daje efekt zupelnie odwrotny.


    @holf
    Moja dziewczyna ceni sobie to ze jej slucham i zwracam uwage na jakies bzudyr ktore powie(cos wspomni, ja poknuje, cos zakupie lub gdzies ja zabiore, itp), choc czasem daje znac ze brakuje jej gadek o niczym.

    OdpowiedzUsuń
  24. I znowu czytając artykuł o introwertykach co chwila łapię 'zawias' i w myślach mówię: 'Cholera, to cały ja..' lub 'Też tak mam..'. Dzięki za ten tekst.

    @holf
    Z mojego doświadczenia nie było najgorzej. Kobiety nie lubią się nudzić, a introwertyków niestety tak postrzegają. Ja jeszcze nie spotkałem w swoim życiu introwertyczki, chociaż w relacjach damsko- męskich z ekstrawertykami nie było u mnie tak źle. Najgorszy jest początek, ale potem jakoś zawsze mi szło.

    ...

    Wczoraj byłem na osiemnastych urodzinach mojego znajomego. Nie wiem po co poszedłem do tego pewnego katowickiego klubu, przecież wiedziałem jak będę się czuć wśród tych ludzi. Ale odważyłem się i postanowiłem pójść. Gdy wszedłem tam, było już paręset osób. Pomimo takiej liczebności oczywiście czułem się jakbym był tam sam, pomimo wielu znajomych. Musiałem szybko coś wypić, aby czuć się luźniej, ale to i tak nie działało. Też tak macie? nie wiadomo ile bym nie wypił, zawsze jest źle. Po paru godzinach opuściłem imprezę. Wracając do domu zastanawiałem się po co tam poszedłem i dlaczego nie mogę być jak Ci ludzie. nie wiem w ogóle po co to pisze, po prostu chciałem się z kim tym podzielić.
    Pisałem na szybko, a mistrzem pisania nie jestem, z góry sry.

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo ciekawy artykuł! W niesamowicie prosty sposób opisałeś...mnie i zjawiska jakie mają miejsce wokół mnie. dzięki czemu zrozumiałem parę elementarnych rzeczy o sobie samym. a to jest dobry krok w stronę akceptacji samego siebie.

    szczerze ci powiem, że bardzo mnie męczą i drażnią pytania znajomych skierowane w moją stronę, kiedy idziemy w towarzystwie 4-5 osób, czemu się nie odzywam, bądź mam ponury wyraz twarzy, podczas gdy wydaje mi się, że jest zgoła inaczej! zastanawiam się, w jaki sposób można podesłać, czy zasugerować im przeczytanie tego tekstu... ŻEBY W KOŃCU DALI MI ŚWIĘTY SPOKÓJ. tak jest i już :)
    jeszcze raz dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  26. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  27. "To banał, ale sądzę, że zmienić się tak, by przestać być tym kim się jest może być Ci bardzo trudno, jeśli w ogóle."

    W książce "Introwertyzm to zaleta" napisane jest, iż nie da się tego zmienić, bo typ temperamentu jest wrodzony.

    OdpowiedzUsuń
  28. Czy mi się wydaje czy piszą tu sami mężczyźni? Nie ma introwersyjnych kobiet?

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja co prawda 100% introwertykiem nie jestem ale pod powyższym artykułem mogę się podpisać obiema rękami. Niedawno usłyszałem właśnie "przecież Ty w ogóle nie masz przyjaciół ani życia". A żebyś wiedziała że mam... Tylko przyjaciół dobieram staranniej. Może to komuś coś rozjaśni.. Dziękuję! :)

    OdpowiedzUsuń
  30. A jak drodzy introwertycy z postrzeganiem podobnych do nas osób? Czasami łapie się na tym, że negatywnie oceniam takie osoby.(co nie znaczy, że sam siebie nie lubię ;) )

    OdpowiedzUsuń
  31. Artykuł w stylu blablabla, nic nowego nie wnosi. Co do intro, człowiek jak każdy inny, więc jeżeli ktokolwiek potrafi współinstnieć w społeczeństwie, to instrukcje im nie są potrzebne.

    OdpowiedzUsuń
  32. Super! Jestem żoną introwertyka, a tak się jakoś składa, że sama reprezentuję wzorzec ekstrawertyka. Wydaje mi się, że świetnie się uzupełniamy, z roku na rok coraz lepiej. Czasem jednak zapominam o tym, że ktoś jest inny niż ja (to typowe dla ekstrawertyków, prawda?), dlatego dzięki za przypomnienie i instrukcję obsługi :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Drodzy Panowie, nie myślcie, że wśród osobników płci pięknej nie ma introwertyczek. Owszem są, a ja jestem jedną z nich. Przyznam jednak, że moich rówieśniczek introwertyczek, jest znacznie mniej. Dziękuję za ten artykuł, jeden z najlepszych jakie czytałam do tej pory. Mam nadzieję, że wszyscy ekstrawertycy, którzy to przeczytają, przestaną zadawać pytania typy 'czemu nic nie mówisz?' w towarzystwie, bo to tylko wszystko psuje. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  34. super, zawsze zastanawialem sie dlaczego nie rozumiem, a w zasadzie nie potrafie automatycznie wychwycic i nazwac poszczegolnych emocji podczas rozmowy z ludzmi ;) inna sprawa, ze do introwertyzmu, podczas zamyslenia mam twarz mordercy, co dodatkowo nie ulatwia kontaktow z ludzmi ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. ...no to wreszcie wiem co mi dolega ;)... podpisano: kobieta-introwertyczka (posądzana nawet o schizoidalność, "ałć, bolało").

    OdpowiedzUsuń
  36. Dziękuję za tę instrukcję obsługi :-) Jestem ekstrawertyczką (określiłabym się nawet jako 80-90%) i przyjaźnię się z introwertykiem. To moja najtrudniejsza, ale jedna z najbardziej wartościowych znajomości. Wiem już z doświadczenia, że mamy zupełnie odmienne myślenie i wiele rzeczy o nim, które zostały wymienione w tym artykule. Wiem też, że introwertycy często są bardzo interesującymi osobami - ja podchodzę do ludzi zakładając, że każdy z nich może się okazać ciekawym i nikogo, nawet tego, kto z początku wydaje się nudny (jak jakiś pan na górze napisał) nie skreślam.

    Z moim introwertykiem często drzemy koty o wszystko. Wydawało mi się, że może ja nie umiem jednak z nim postępować. Z tego artykułu dowiedziałam się, że moje postępowanie nie jest jakieś naganne i że przynajmniej w teorii komunikacja między nami powinna być dobra. Więc skąd te ciągłe kłótnie zapytacie? Właśnie dlatego postanowiłam skomentować i jednocześnie poprosić introwertyków o radę. Co zrobić jeśli mój introwertyk ma skłonności do depresji? Włąściwie są to stany depresyjne poprzetykane "lepszymi okresami". On się nie czuje dobrze ze swoim temperamentem - chciałby poznawać ludzi (ale rozmawiać tylko na interesujące tematy), chciałby poznać swoją drugą połówkę (ale nie chce wychodzić z domu a ponadto zdaje sobie sprawę z tego jakim jest "odludkiem"). Dodam, że jest to bardzo inteligentny człowiek o dużej samoświadomości. Mi już czasami witki opadają, bo wiem, że nie potrafię go uszczęśliwić na mój sposób rozumienia szczęścia i czasami popadam w schemat mówienia "wyjdź do ludzi, otwórz się" chociaż zdaję sobie sprawę jakie to niewłaściwe. Wtedy on zaczyna traktować mnie jak wroga i złościć się - kłótnia wisi na włosku. Do tego ostatnio zamknął się w sobie i uważa się za nieomylnego, forsując nawet niedorzeczne opinie - cała jego grupka bliskich znajomych ma podobne odczucia i stara się po prostu nie wchodzić z nim w dyskusje. Bardzo zależy mi na moim introwertyku, kocham go jak brata i chciałabym żeby był szczęśliwy - na ten swój sposób i żeby zaakceptował siebie. Nie mam jednak jak z nim rozmawiać ani co zrobić. Wiem, że to nie miejsce ani poradnia, ale nie znam żadnych innych tak skrajnych introwertyków jak mój w związku z czym nie mam pojęcia do kogo się zwrócić, a stronkę ta rzuciła mi się w oczy jakby w odpowiedzi na moje ciche prośby o pomoc.

    xxx

    OdpowiedzUsuń
  37. baranowb- dokładnie tak, próba zmiany na siłę osoby introwertycznej w ekstrawertyka nie jest dobrym pomysłem. Natomiast jeśli introwertyk sam z siebie będzie chciał się zmienić, jest to jak najbardziej możliwe - kwestia pozbycia się z głowy wielu barier społecznych i niekorzystnych przekonań.

    OdpowiedzUsuń
  38. Jest duzo prawdy w tym artykule. Od dwoch lat mam bliska kolezanke, wyraznie zauwazylam ze jest introwertykiem. Jedyne co mnie denerwuje to wlasnie flegmatyczny wypowiedzi, nie zawsze ale czasem. Juz sie przyzwyczailam. Jezeli chce sie z siebie cos wyrzucic jest niezastopiana. Jedyna wada jest taka, ze czesto nie odpowiada. ;)

    OdpowiedzUsuń
  39. Chciałbym przypomnieć, że wybranie opcji komentarz jako Nazwa/adres URL pozwala na wpisanie nicka a to bardzo ułatwia dyskusję ;-)

    - - -

    @baranowb:
    cos wspomni, ja poknuje, cos zakupie lub gdzies ja zabiore

    No właśnie, zgadzam się z tym. potrafimy zaskakiwać tego rodzaju przebiegłością. Prawie jak w dowcipie: gdy panbuk czyni jedną nogę krótszą, drugą zostawia od niej dłuższą. A poważniej, są pewne zalety orientacji intro, które trudno przecenić. A przynajmniej, nie można o nich zapominać i warto z nich korzystać.

    @Anonimowy, @ historia o imprezie:

    Uwielbiam ludzkie reakcje, by opowiada im się o postrzeganiu tzw. imprez towarzyskich (tych na wielką skalę) jako stratę czasu. Też tak mam, choć nie stosuję rozluźniania się alkoholem, ale można nauczyć się żyć z czymś takim. Sam zadbaj o spotkania z ludźmi, z którymi chcesz się spotykać.

    @Anonimowy, @ludzie i ich pytania:
    Wielu ludzi twierdzi, że pytanie "co tam?", "co słychać?" jest mordercze dla potencjalnej rozmowy. Śmiem twierdzić, że tak samo jest z "czemu nic nie mówisz?", to najlepszy sposób, by uciszyć introwertyka na długo ;-). Prosta rada, edukować ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  40. @b.YISK: Temperament jest jednym z najlepiej udokumentowanych przypadków cechy w ogromnym stopniu uwarunkowanej genetycznie. Istnieją pewne widełki z którymi się rodzimy - tak, jak ze wzrostem - mamy potencjał mieć np. 1,60-1,90m, reszta zależy od diety, przebytych chorób, etc... To jacy jesteśmy to też zasługa środowiska - nie da się zmienić temperamentu, ale można zmienić niektóre nawyki.

    @Anonimowy, @intro oczami innego intro:
    Hah, przyznam szczerze, że sam bywam czasem krytyczny wobec takiej postawy, ściślej, nie tak trudno przychodzi mi danie wskazówki innemu intro, by w sumie to wyszedł na przeciw jakiemuś ekstro ;-).

    @Anonimowy, @blablabla: by współistnieć w społeczeństwie, warto wiedzieć, że istnieją ludzie o innym niż to "oczywiste" spojrzenie na świat.

    @kruszyzna: Życzymy zadowolenia z naszego produktu ;-). Mam przyjaciół będących skrajnymi introwertykami, dzięki temu mogę dostrzec rzeczy, których inaczej nigdy by nie dostrzegł, mam dostęp do inaczej niedostępnych mi oglądów, spostrzeżeń, opinii. To fantastyczna sprawa.

    @kobiety introwertyczki: muszę przyznać, że sam nie znam zbyt wielu, jak bardzo opisany wyżej punkt widzenia mężczyzny wydaje się Wam trafny, potraficie dodać coś, czego nie dostrzegłem? liczę na Wasz wkład!

    OdpowiedzUsuń
  41. Jestem introwertyczką. Nie znam wielu takich kobiet, już prędzej mężczyzn. Kontakty utrzymujemy głównie przez internet :D
    Mój introwertyzm czasem przeszkadza mi strasznie, zwłaszcza na uczelni i przy szukaniu pracy, ale generalnie sobie z nim radzę, o ile mam czas i przestrzeń na schowanie się i regenerację. Z moim współlokatorem, także introwertykiem (znacznie bardziej umiarkowanym ode mnie) często "drzemy koty", ponieważ całkiem inaczej podchodzimy do wielu spraw... Z pewnością mogę go nazwać moim przyjacielem, ale nie jest to łatwa relacja, oj nie. Tak więc samo podobieństwo temperamentów nie wystarczy, by był pokój i harmonia ;)

    Wydaje mi się, że mężczyzna introwertyk ma jednak sporo trudniej, jeśli chodzi o sprawy damsko-męskie, a na pewno przy poznawaniu kobiet. Stereotypowe oczekiwania kobiety są takie, żeby to jednak samiec poderwał samiczkę, a nie na odwrót.
    Jako kobieta int. też nie mam się z czego cieszyć, bo jak tu zainteresować sobą faceta, kiedy ma się wstręt do bycia w centrum uwagi? Lubię być doceniona, zauważona, ale nie kosztem zrobienia z siebie "kolorowej papugi" (dot. nie tylko wyglądu ale i zachowania).
    Jeszcze gorzej - jak zainteresować sobą faceta introwertyka, jak już się uda takiego spotkać na żywo? Położyć orzeszek na dłoni i czekać cierpliwie aż przyjdzie? ;D O ile wcześniej nie porwie go jakaś żywiołowa, ultraseksowna ekstrawertyczka...

    OdpowiedzUsuń
  42. "raz na anonimowo"6 marca 2010 22:08:00 CET

    Myślę, że intr-owertyczki mogą być dla mężczyzn bardziej intr-ygujące niż rozgadane, przerywające i w większości wymagające emocjonalnie ekstrawertne dziewczyny.
    A.

    OdpowiedzUsuń
  43. @raz na anonimowo: to powinno działać w obie strony, nutka tajemniczości zawsze intryguje - to moje zdanie. Co myślą panny? Niech one sie wypowiedzą.

    OdpowiedzUsuń
  44. "jeszcze raz na anonimowo"7 marca 2010 00:05:00 CET

    "raz na anonimowo" jest kobietą. A.

    OdpowiedzUsuń
  45. raz na anonimowo - to prawda, bo takie kobiety jawią się nam jako tajemnicze, a to jest cecha, którą ja osobiście w przedstawicielkach płci pięknej niezwykle cenię. Introwertyczki można rozpoznać od razu. Wystarczy spojrzeć w oczy. Widać głębię. Wystarczy tylko krótka wymiana spojrzeń. Tworzy się wtedy jakieś niezwykłe połączenie - choćby przez chwilę. Niestety taką osobę zdarza mi się spotykać bardzo rzadko. Mówię to z perspektywy mieszkańca Londynu. W Ojczyźnie zdarzało się częściej.

    Z drugiej strony ekstrawertyczki też potrafią być bardzo pociągające ;)

    Świetny artykuł. Dobrze wiedzieć, że jest więcej podobnych ludzi. Wydaje mi się, że klucz i podstawa to akceptacja tego kim jesteśmy. Od tego dopiero można zacząć próby 'ulepszania' w różnych obszarach, w których chcielibyśmy sobie radzić lepiej. Ulepszania celowo w cudzysłowie. Chodzi o to, że można stopniowo i powoli przełamywać pewne schematy, przekonania i nabywać jakichś tam umiejętności interpersonalnych. Dobrze jest znaleźć pewien balans, pamiętając na przykład, że jeżeli wychodzimy do ludzi, na imprezę itp to będziemy się prawdopodobnie rozkręcać powoli a przed i po będzie 'zjazd' i trzeba będzie naładować baterie. Naturalne.

    Jeszcze raz dzięki za ten tekst.

    OdpowiedzUsuń
  46. @jeszcze raz na anonimowo: więc się wypowiedz. Jak widzisz (lub jak widzą Twoje znajome/koleżanki/?) introwertyków? Jako nudziarzy? Tajemniczych aczkolwiek interesujących? Czy wręcz przeciwnie?

    OdpowiedzUsuń
  47. Johnie Forst, to niestety wszyyystko zależy. Ale tak ogólnie i naprędce to nabawiona i nabodźcowana ekstrawertka jest zaintrygowana. Byłam nieraz, ale czasem rozczarowałam się prędko kiedy się odezwał osobnik takowy. A i często gęsto, kiedy naprawdę miał coś do powiedzenia, to z żalem dowiadywałam się, że jest zajęty. Także różnie;)
    A.

    OdpowiedzUsuń
  48. Wszystko spoko, w odpowiedzi na jakiś komentarz: introwertycy są zawsze mile widziani w toważystwie, w końcu jak ktoś się zachowuje tak, jakby go nie było, to co komu miałoby to przeszkadzać, żeby zażyć dobrego seksu, nie musisz szukać drugiego takiego pomyleńca, jestem ewidentnym ekstrawertykiem i myślę, że, jako taki, nie jestem odosobniony w łaknieniu jakiegoś intro - to jest układ optymaly i to nie tylko do sexu, tylko teraz.. jak sobie wybrać odpowiedniego introwertyka? po wyglądzie? my pokazujemy co nam w duszy gra, macie pełen obraz, możecie świadomie określić swoje preferencje i myślę, że przy takiej ilości danych i czasu, jaki wciąż poświęcacie na analize wszystkiego, wasze wybory w tej kwestii są trafne.. ale immanentne, więc jakby bez użyteczne. wiem, że ciężko się odsłonić z pragnieniem spędzenia razem reszty swoich dni, ale, na boga, jeśli macie pomysł na dobry sex to mowcie - nikt o zdrowyc zmysłach nie odrzuci takiej propozycji.
    pozdro, moje borsuczki

    OdpowiedzUsuń
  49. Witam, jestem kobietą, ISFJ.
    Jestem w stanie zrozumieć jak to ktoś wyżej napisał, że introwertyk często wpada w depresję. Sama często tak mam, że chciałabym poznawać nowych ludzi, ale wolę siedzieć w domu. Ze mną to jest tak, że jestem nastawiona pesymistycznie - nawet jeśli poznam ciekawego człowieka, po pewnym czasie się do niego przyzwyczaję, zaprzyjaźnię i wydaje mi się, że mu na mnie zależy, że można mu zaufać, to i tak się potem okazuje, że nie było warto, bo zawiódł moje zaufanie. Nie wiem, czy tylko mój typ tak ma, może inni introwertycy też, ale po prostu bardzo źle znoszę rozstania, zawody etc. Jeśli podejść do sprawy realistycznie, to dla mnie lepsze jest po prostu unikanie razów (siedzenie w domu) niż się na nie wystawianie (wychodzenie do ludzi). Czasem zdarzają mi się myśli depresyjne, ale zwykle tłumaczę sobie, że tak dla mnie będzie lepiej, że mam swoje pasje, zainteresowania i inni ludzie nie są mi do szczęścia potrzebni. To trochę pomaga. Inna sprawa, że wydaje mi się, że bardzo potrzebuję podzielić się z kimś ciepłem, które mam w środku... To taka ironia losu: chcieć a nie móc :)
    Nie znam człowieka, o którym ktoś pisze wyżej, ale stawiam się na jego miejscu - jeśli by mnie ktoś na siłę wyciągał z domu, ciągle mówił, co powinnam, a czego nie, to dla zasady chyba stanęłabym w końcu okoniem, nawet jeśli zdawałabym sobie sprawę z tego, że ludzie chcą dla mnie dobrze. Myślę, że dobrze by było przystopować i zostawić trochę miejsca i czasu introwertykowi - niech sobie spokojnie sprawę przemyśli, przetrawi. Wydaje mi się, że taktyka postępowania w stosunku do introwertyka powinna być bardzo subtelna i zawoalowana np: wyciąganie z domu nie z jasną informacją: "teraz idziemy się otwierać na ludzi", tylko raczej: "idziemy się przejść" :) Myślę, że to będzie bardziej "znośne" dla introwertyka.

    Pozdrawiam i życzę powodzenia z introwertykami :)
    P.S. przepraszam za rozwlekłość odpowiedzi (na moje usprawiedliwienie napiszę, że ciężko mi szło ;) ).

    OdpowiedzUsuń
  50. O, to chyba będzie artykuł o mnie. Mój introwertyzm jest na naprawdę wysokim poziomie i ma się świetnie. Nie mam żadnych przyjaciół (i nie chcę mieć), większość wolnego czasu spędzam w domu (bo tylko w nim czuję się najlepiej, nie lubię podróżować, imprez, spotkań czy innych takich bzdur), raz w życiu byłem na imprezie (osiemnastka kuzyna, ale wytrzymałem tylko godzinę, po czym wyszedłem), dziewictwo straciłem w wieku 22 lat z dziewczyną poznaną przez Internet. Nie mam jednak skłonności depresyjnych, a stan w jakim się znajduję mi bardzo odpowiada. Nic nie poradzę, że najzwyczajniej w świecie nie mam ochoty do kontaktu z innymi ludźmi.

    OdpowiedzUsuń
  51. Mariposa

    Witam wszystkich. Też jestem introwertyczką, wg opisu jak w artykule powyżej. Jestem mężatką, mam 2 dzieci. Moja rodzinka to typowi ekstrawertycy, im łatwiej, mnie ciężko. Nie rozumieją, jak po powrocie z pracy muszę się zamknąć w sypialni choć na godzinkę i naładować baterie. Pracowałam jako księgowa i było całkiem ok. Teraz nie z wyboru acz z konieczności jestem agentem ubezpieczeniowym, tak wjakoś samo wyszło. I się wypalam! Boję się spotkań z klientami, imprez integracyjnych, nawet telefonów. Co dzień walczę ze sobą. Nie popełniajcie takich błęów!
    Pozdrawiam wszystkich intro, chętnie nawiązałabym kontakt.

    OdpowiedzUsuń
  52. Bardzo ciekawy i trafny artykuł. Komentarze też są bardzo dobrą lekturą; wygląda na to, że poruszyłeś górę lodową. Dodam więc i moje pięć groszy.

    W jednym z komentarzy ktoś napisał o swojej niechęci do innych intro - ja mam tak samo. Artykuł czytało mi się bardzo fajnie, ale już podczas czytania komentów i próbach rozrysowania charakterów niektórych piszących, poczułem nieodpartą niechęć do nich. Nawet agresję. W sumie nie wiem dlaczego. Może dlatego, że to łamie moją pewnego rodzaju "wyjątkowość" (nie umiem znaleźć lepszego słowa; nie chodzi mi o to, że myślę, że jestem lepszy od innych)? Albo to, że nie lubię ludzi, którzy się wyżalają, w myśl zasady: "Wszystkim nam jest z różnych względów ciężko (w sensie np.: głód, bieda, nienawiść, brak zrozumienia), więc nie mam ochoty czytać o twoich bólach-świata". A może dlatego, że taki intro mógłby mnie zrozumieć, czy przejrzeć, co powoduje we mnie dyskomfort?
    Nie mam pojęcia. W każdym razie, kiedy jestem wśród rozgadanych ludzi, czuję się "bezpieczniej" niż wśród ludzi, którzy przejawiają oznaki introwertyzmu.

    Kwestie "co tam?", "co słychać?, "co nowego?" to po prostu klasyka. Nic bardziej nie wkurwia niż takie rozpoczęcie dyskusji. Po czymś takim już z góry wiem, że rozmowa będzie jałowa, lub że koleś czegoś ode mnie chcę. Z korzyścią dla niego oczywiście. Chociaż przyznam się, że czasami sam zaczynam "co tam?", ale, kiedy się nad tym zastanowię, to tylko w stosunku do osób, które bardzo dobrze znam i wiem, że nie zareagują na to pytanie tak jak ja.

    Na końcu zapodam jeszcze coś od siebie. Bardzo trudno mi rozróżnić w sobie introwertyzm, lenistwo, rezygnację, brak motywacji i jeszcze parę rzeczy, o których zapomniałem, ale nie potrafię sobie przypomnieć. Trudno mi powiedzieć "jestem introwertykiem!" z taką samą stanowczością, jakbym powiedział "jestem heteroseksualny". Być może nie jestem intro, tylko po prostu leniwy, a łatkę intro se przypinam, bo fajnie brzmi? Trudno mi to określić.

    Myślę, że mógłbym komentować tę kwestię w nieskończoność, a i tak bym nie "wylał" z siebie wszystkiego co chciałbym powiedzieć, więc nie będę dłużej się rozpisywał. Jeżeli chodzi o mnie, to wydaje mi się, że ukrywam swój introwertyzm pod płaszczem ekstra. Kiedy jestem w grupie znajomych, jestem zupełnie inny, niż gdy jestem sam na sam z członkiem tej grupy. Poza tym lubię grupowe akcje typu wygłupy. Mam wrażenie wtedy, że w takiej grupie nikt nie ma twarzy, w związku z czym mam zupełnie inny system hamulców.

    OdpowiedzUsuń
  53. saunterer: zuważyłem że na pytania-powitalne typu "co słychać", "jak tam", często odpowiadam dowcipnie ale treściwie i rzeczowo, bo denerwują mnie pogadanki o pogodzie - czyli "dobrze, dziękuję".
    Wielu ludziom nie w smak gdy otrzymują odpowiedzi nie tak miłe i wygodne jakby tego chcieli, ale nie wiedzą co znaczy trafić na ścianę logiki zwaną "introwertykiem".
    I w tym niuans, że intro ważą każde usłyszane i wypowiedziane słowo :)

    Widzę że poruszasz sprawę zmiany nawyków. Zdajesz sobie przy tym sprawę, że niemożliwym dla intro jest zmienić całkowicie postawę i zapomnieć o dotychczasowym sposobie postrzegania świata.
    On prędzej rozbije skałę siłą własnych myśli :)

    Artykuł bardzo mi się podoba, ale chciałbym poruszyć sposoby pracy introwertyków.
    Owszem, praca w pojedynkę daje im duży handicap. W małym zespole również dobrze im się pracuje, ale nie powinna to być grupa większa niż 3-4 osoby. Co jednak zauważyłem, to maximum swoich umiejętności wykorzystują podczas współpracy z drugą osobą najlepiej o zlibżonych kompetencjach.
    To są ludzie entyzjastycznie nastawieni do pracy, zwłaszcza jeśli odpowiednio ich zmotywować.
    A tą motywacją jest tak trywialne, ale szczere "dziękuję" za wcześniej wykonaną pracę.
    I, na co jeszcze zwróciłem uwagę, wielu intro odpuszcza wykonanie wielu rzeczy jeśli nie są w stanie wykonać ich samodzielnie od początku do końca.


    ps: nie działa możliwość dodania komentarza używając nicka

    OdpowiedzUsuń
  54. O cholera, Mariposa. Też przez to przechodziłem. Na szczęście nie przymusowo i mogłem swobodnie rzucić robotę. Wyrazy współczucia

    OdpowiedzUsuń
  55. IpsumLorem: odnośnie Twojego wcześniejszego komentarza, to jestem zdumiony, że jakikolwiek introwertyk wyżalił Ci się. A co dopiero kilku, skoro przez to znielubiałeś ludzi o takiej osobowości.

    OdpowiedzUsuń
  56. saunterer - swietny artykul, bardzo przyjemnie sie go czyta i daje nadzieje, ze wcale nie jest tak zle jakby sie moglo wydawac. Gratuluje i dziekuje.
    Wszyscy komentujacy - fajnie, ze zdecydowaliscie sie dodac cos od siebie. Komentarze bardzo wzbogacily ten tekst. Ja sam juz 3 raz probuje cos skrobnac, moze tym razem uda sie wyslac.
    Szkoda tylko, ze trzeba o tym pisac i uswiadamiac ludzi ale to chyba problem wszystkich mniejszosci, nie pasujemy do przyjetych norm..

    W moim przypadku to ciagle myslenie i analizowanie (wszystkiego dookola w tym ludzi) pomoglo mi zrozumiec motywy postepowania innych. Jestem przez to bardziej wyrozumialy ale tez bardziej krytyczny wobec siebie. Wiele rzeczy potrafie rozlozyc na atomy i poskladac je spowrotem w kazdej mozliwej kombinacji. Daje mi to pewien obraz sytuacji, ktory jest mi pozniej latwiej strawic. Staram sie do wszystkiego podchodzic z zimna krwia, jednak jestem za bardzo emocjonalny, i czesto to wlasnie emocje biora gore (szkoda ale to pewnie wynik tlumienia wszystkiego w sobie)

    Tu niestety 'wyjatkowosc' o ktorej pisze IpsumLorem sie konczy. Podobnie jak On zastanawiam sie - ile w tym wszystkim lenistwa a ile leku przed nowymi sytuacjami, w ktorych na pewno sie nie odnajde. Wezmy takie spotkanie z nowo poznana osoba. Jak sie rozmowa nie klei, cisza jest tak krepujaca, ze musze cos powiedziec (dlaczego? byc moze po to zeby uprzedzic wspomniane wczesniej pytanie "czemu nic nie mowisz?", ktore jest jak odciecie zasilania). Nie lubie i nie umiem gadac 'o pogodzie', wiec z regoly jest to straszna glupota przez co w moim odczuciu juz na wstepie trace w oczach rozmowcy a ze nienawidze robic z siebie idioty staram sie unikac takich sytuacji. Kolo sie zamyka, nie mowie nic - nudziarz, staram sie 'wyjsc do ludzi' - jeszcze gorzej. Szczerosc i bezposredniosc wcale sie tak dobrze nie sprawdza wiec i to nie ulatwia sprawy.

    Podobnie jest z imprezami, nawet tymi rodzinnymi gdzie teoretycznie powinienem czuc sie swobodnie.. ale gdzie tam, tragedii nie ma ale dobrze tez nie jest. Jezeli ogladaliscie 'Dzien Swira' to pewnie pamietacie scene z pociagu jak do przedzialu dosiadaja sie trzy kobiety i sie zaczyna.. Niestety ja tak odbieram wiekszosc rozmowcow.

    Mariposa - szczerze wspolczuje, sam ostatnio wyladowalem na telefonie - nie wytrzymalem, musialem zrezygnowac.

    Mial byc szybki komentarz a ja wciaz przeklejam, cos dodaje, kasuje, analizuje.. tez tak macie, czy to tylko ja?:)
    Zmeczony juz tym wszystkim jestem..

    OdpowiedzUsuń
  57. Hmmm.
    Tam pod koniec przedmiot artykułu zmienia na dwa czy trzy akapity płeć na żeńską. Szukałem określenia osoba albo jakiegoś innego żeńskiego, do którego można by się odnieść, ale nie znalazłem. Autorowi się trochę forma popsuła.

    Poza tym mankamentem artykuł bardzo mi się podoba. Schowałem sobie linka, na pewno mi się przyda. Podczas czytania doszedłem do wniosku, że w dużej części zaakceptowałem to jaki jestem i to jest chyba klucz do bycia szczęśliwym. Nie zmiany, bo raczej nie są możliwe w dużym stopniu, ale właśnie akceptacja. Tak jak wszystkiego co dostajemy w genach.

    Przyszło mi też do głowy, jak dużo szczęśliwsze (choć nie było nieszczęśliwe, ale wpadki były) byłoby moje dzieciństwo, gdyby ludzie którzy mnie otaczali posiadali wiedzę zawartą w artykule. Ile przykrości by mnie nie spotkało. Jak wiele wyższą samoocenę miałbym wtedy.

    OdpowiedzUsuń
  58. Najlepszy rejs żeglarski w życiu odbyłem wtedy, kiedy płynąłem z jedną osobą - moją przyjaciółką i chyba też introwertyczką...

    OdpowiedzUsuń
  59. Ta, to już wiem czemu jestem programistą w małej firmie i dlaczego wybieram mniej uczęszczane szlaki górskie zamiast pięknych złocistych plaż. Nie przepadam za zabieraniem głosu w jakich dyskusjach, orką na ugorze jest dla mnie jak muszę załatwić jakąś sprawę z klientem przez telefon (email to pół biedy, choć i tak długo muszę się zastanowić nad odpowiedzią). Mój egocentryzm skłania mnie do określania grup ludzi tłumem wraz z pełną definicją jego inteligencji. A jak już z kimś rozmawiam nie interesują mnie jego emocje tylko to co ma ze sobą do zaprezentowania.

    Kiedyś nie potrafiłem się w ogóle odnaleźć w jakiejkolwiek grupie, dziś już potrafię się otworzyć w pewien sposób by pasować do grupy osób już mi bliżej znanych - "znanych" wtedy gdy wiem co ze sobą reprezentują i na jakie tematy mogę z nimi porozmawiać.

    Dzięki za artykuł. Dziewczyna wreszcie zrozumiała, że mój mały świat to nie jest moje widzimisię tylko cecha którą posiada wiele innych osób.

    Jeszcze taka myśl którą gdzieś ostatnio przeczytałem ale nie pamiętam gdzie, "To, że nic nie mówię, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia".

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  60. Dzięki Ci za to!
    Przyjemnie jest wiedzieć więcej o własnym umyśle. :)

    OdpowiedzUsuń
  61. znów na anonimowo11 marca 2010 20:51:00 CET

    cytat za cytat
    "Nie każdy ma ciągłą potrzebę nieustannego podtrzymywania komunikacji werbalnej. "

    "Minimalne wzmocnienia są czymś ważnym w rozmowie, ponieważ jeśli rozmówca nie dostanie żadnego potwierdzenia, że słuchacz usłyszał, i zrozumiał to, co on powiedział, nie będzie miał podstaw, by osądzić, czy jego komunikat potrzebuje modyfikacji"
    -Bridges not walls. A book about Interpersonal Communication

    OdpowiedzUsuń
  62. Raz jeszcze dziękuję za uzupełnienie mojego wpisu o Wasze doświadczenie, jak ktoś zauważył, rzeczywiście, uczyniło go to znacznie bogatszym i na pewno bardziej kompletnym. to banalne, ale mam szczerzą nadzieję, że podesłanie go kilku osobom przyczyni się do lepszego zrozumienia na linii ekstra-/introwertycy.

    W najbliższym czasie spróbuję napisać trochę bardziej naukowy artykuł o tym, co introwertycy mają pod maską.

    OdpowiedzUsuń
  63. @znów na anonimowo:

    Owszem, stąd wszystkie potakiwania, mhmania i tak kochania w rozmowach. Tyle, że to w rozmowie. Rzecz w tym (tu jest do przeskoczenia wielka przepaść w postrzeganiu świata), że nie wszyscy zawsze mają potrzebę rozmawiać. Z mojego punktu widzenia, rozmowa dla samego wentylowania płuc jawi się jako bezwartościowa i nic na to nie poradzę. No tak, wartość socjalizacyjna. Tyle, że to trochę tak jak z chodzeniem na imprezy do ludzi których nie lubisz, żeby mieć więcej znajomych.

    Innymi słowy, najwyraźniej musimy nosić plakietki: Lubię z tobą rozmawiać i robię to chętnie, ale nie mam nic przeciwko ciszy.

    OdpowiedzUsuń
  64. Są kobiety intro...ale ich chyba nie zauważacie...
    Fajnie jest żyć z kimś kogo nie trzeba prosić by milczał.
    Cisza jak i wyważone rozmowy dają poczucie bezpieczeństwa.
    Jako dzieci zmuszani jesteśmy do tzw "odpowiednich" zachowań...zupełnie niepotrzebnie, doskonale dajemy sobie radę, a zasady i wartości uznawane za właściwe, podlegają naszej ocenie i krytyce. Nie musimy być tacy jak inni, bądźmy sobą a inni niech próbują nas poznać i zrozumieć. My to robimy w stosunku do nich od urodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  65. Witam jestem Jakub, i moge sie podpisac pod tym artykulem obiema łapkami. Czytam praktycznie o sobie. Jezeli ktos chcialby o tym pogadac to zostawiam moje GG 252 5452

    OdpowiedzUsuń
  66. Inka: pośród całej tłuszczy, cwaniaków, chamów i prostaków ciężko jest cokolwiek zdziałać nie będąc mistrzem ciętej riposty, a bycie chamem jak reszta nie licuje z moją godnością.

    OdpowiedzUsuń
  67. ja tez wersja intro:D I kolejna dziewczyna:)
    Artykuł bardzo przydatny,może wyśle go koleżance ekstrawertyczce,z którą jakby nie patrzeć często sa kłótnie,nieporozumienia wynikające zapewne z jakże bardzo odmiennych charakterów...
    Rodzinka niestety tez chyba tego nie rozumie i zyskuje miano egoisty:/
    Ja to bym chciala i zazdroszczę trochę tej gadatliwości i otwartości takto chyba nic bym nie zmieniała,nic mi z introwertycznych objaw tak nie przeszkadza jak właśnie zamknięcie sie w sobie,małomówność i nieśmiałość

    OdpowiedzUsuń
  68. Dzień dobry... Przede wszystkim uważam, że najczęstszym "błędem" jest mylne przypisywanie introwertykowi nieśmiałości. ...że od razu jak cichy - to nieśmiały... A przecież nie każdy introwertyk jest nieśmiały; śmiałość to nie tylko rozwrzeszenie, tańczenie na stole, śmiałość to jasne wyrażenie poglądów, to robienie tego, czego JA chcę, a nie podążanie za stadem, bo hm... może nie wypada tak po prostu wstać i wyjść..

    OdpowiedzUsuń
  69. Ten kogo opisujesz introwertyk indywidualista, kroczący własną drogą. Nie każdemu jest to dane - potrzeba sporo poczucia własnej wartości by nie tylko nie szukać u innych potwierdzenia słuszności własnego postępowania, ale też i go nie znajdywać.

    OdpowiedzUsuń
  70. A ja jestem ekstrawertyczna, ale często nie mówię o swoich bolączkach, przez co introwertyczne mimozy uważają mnie za osobę bezproblemową i głupią.
    Introwertycy generalnie zadzierają nosa, sprawiają wrażenie jakby się czuli lepsi od innych i patrzyli na nich z wyższością. Pozatym bywają bardzo przykrzy.
    Zdecydowanie wolę ekstrawertyków - przynajmniej tym jestem potrzebna.
    A to, co ktoś pisał że chciałby cośtam powiedzieć, zagadać, to tylko nieśmiałość, a nie introwetyzm. Introwertykowi nie zależy, czy z kimś rozmawia, czy nie.

    OdpowiedzUsuń
  71. Z cala pewnoscia jestem introwertykiem i jest mi z tym dobrze,zaglebiajac sie we wlasnym wnetrzu poznajemy siebie i uczymy sie samych siebie kontrolowac w kazdym znaczeniu tego slowa,a to jest bardzo wazna ,fundamentalna dla kazdej istoty sprawa.Dodam tylko ,ze nigdy bym sie nie chcial stac ekstrawertykiem...bez obrazy koledzy i kolezanki 'E'. Dzieki za artykul!

    OdpowiedzUsuń
  72. Jeszcze tylko dodam do mojej w/w wypowiedzi ,ze nie jestem osoba niesmiala

    OdpowiedzUsuń
  73. Cześć. Sam jestem introwertykiem i cieszę się, że poruszyłaś ten temat. Często gdy siedzę wśród grupy znajomych i spożywam dar bogów, to milczę. Bo oni opowiadają o swojej pracy i "dupy marynie", a te tematy nie są w moim polu zainteresowań, więc nic nie mówię i słucham, ale słucham bardzo uważnie, bo uważam milczenie za coś naturalnego. Mam grono kilku znajomych które mogę nazwać "przyjaciółmi" i wtedy mogę z nimi przegadać parę godzin na bardzo trywialne tematy. Jestem w stosunku do nich bardzo lojalny i otwarty. Jeżeli poproszę mnie o jakąś przysługę lub pomoc, zawsze mogę liczyć na mnie. Inni, mam na myśli ekstraweryków widzą w mojej osobie ponuraka i odludka, choć sam tak nie uważam. W zasadzie jestem towarzyski, ale muszę mieć czas na poznanie ludzi i akceptację z mojej strony.

    OdpowiedzUsuń
  74. A ja nie mam znajomych. Nie mam komu wysłać instrukcji.

    OdpowiedzUsuń
  75. Introwertyk to tak naprawdę osoba odzwierciedlająca ludzką naturę, dostrzegająca jałowość rozmów, sztuczność emocji, bezmyślność tłumu. Jest widzem spektaklu, którego bohaterowie noszą maski, bo wstydzą się pokazać swoich twarzy...

    OdpowiedzUsuń
  76. podoba mi sie twoja wypowiedz,chociaz bardzo streszczona

    OdpowiedzUsuń
  77. Świetny tekst. Jestem introwertykiem i chyba zawsze byłam, ale o tym nie wiedziałam:/ Wydawało mi się że ze mną coś nie tak. Długo nabywałam tę świadomość, oswajałam się ze sobą. Niewiedza była źródłem wielu problemów. Teraz więcej rozumiem. Jest mi z tym dobrze. Nie walczę z tym. Cenię sobie samotność i ciszę, nie lubię imprez, spotkań w większym gronie. Twój tekst jest jakby o mnie. Tylko mój mąż chyba nigdy by nie powiedział, że jestem małomówna;) Z najbliższymi potrafię toczyć zacięte dyskusje. Potrafię się odezwać, potrafię przygadać......Ale nie zawsze mam na to ochotę. Lubię swój mały zamknięty światek i nie potrzebuję się zwierzać. Ciągle jeszcze uczę się siebie i ciągle oswajam ze swoim introwertyzmem, ale już go polubiłam. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  78. Dzięki za tekst. Trochę mi teraz lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  79. ok, wszystko stalo sie dla mnie jasne: zyje z introwertykiem, slaniajacym sie wrecz ku autyzmowi. To istny koszmar!

    OdpowiedzUsuń
  80. Gdybym zrozumiala to wczesniej moze udaloby sie to wszystko jakos naprawic, ale tyle przykrosci ile przynioslo mi przez te wszystkie lata zycie z "trupem", tego nie da sie juz wymazac.Zaluje, ze nie zainteresowalam sie tym tematem wwczesniej.

    OdpowiedzUsuń
  81. Jak dla mnie bomba, wreszcie ktos nadaje na tych samych falach co ja. Dzieki za tekst.

    OdpowiedzUsuń
  82. z typologii osobowości mających korzenie Jungowskie polecam zaznajomić się z socjoniką: http://en.wikipedia.org/wiki/Socionics

    OdpowiedzUsuń
  83. jestem też introwertykiem i to do takiego stopnia że na studiach uważano mnie za geja a ja po prostu miałem tylko jednego kolegę z którym mogłem porozmawiać. Wiele dziewczyn mi sie podoba ale nigdy nie umiałem do nich zagadać a poza tym one mnie się bały. Czuje się jak dziwoląg który nie wie co powiedzieć w danej sytacji a dziewczyna jeśli się ze mną umówi to zwykle ograniczy się to do jednej randki.

    OdpowiedzUsuń
  84. Jestem introwertykiem i chyba mi z tym dobrze... Chciałbym poznać jakąś introwertyczkę i się
    przekonać czy jestem w stanie stworzyć związek.

    OdpowiedzUsuń
  85. Jestem introwertykiem i chyba mi z tym dobrze... Chciałbym poznać jakąś introwertyczkę i się
    przekonać czy jestem w stanie stworzyć związek.

    OdpowiedzUsuń
  86. Nie rozumiem tego fragmentu: "niekorzystną dla rozmówcy proporcję czasu przeznaczanego na mówienie względem czasu na słuchanie osobiście uważam za poważny brak w kompetencji społecznej."
    podczas gdy wczesniej piszesz, ze introwertyk nie jest społecznie niekompetentnym...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak a ten fragment dotyczy ekstrawertyka akurat :)

      Usuń

A co Ty o tym sądzisz?
Autor docenia komentarze podpisane. Jeśli nie posiadasz konta Google, najwygodniej będzie Ci użyć opcji Nazwa/adres URL, przy czym tego drugiego nie musisz wpisywać.