sobota, 11 lutego 2012

kwantowa teoria spiskowa

ResearchBlogging.orgRobert Anton Wilson, autor kultowej dla kontrkultury trylogii Illuminatus!, powiedział kiedyś, że nie da się wymyślić teorii spiskowej absurdalnej na tyle, by ktoś, gdzieś w nią już nie wierzył. Miał okazję przekonać się o tym na własnej skórze, kiedy zaczął otrzymywać listy od czytelników przekonanych, że skoro napisał książkę tak szczegółowo opisującą machinacje Iluminatów, musi posiadać na ten temat wiedzę z pierwszej ręki, być może samemu będąc jednym z Illuminati Primi. Teorie tego typu często cechują się zadziwiającą tolerancją wobec wyraźnych niespójności. Do dziś spotkać można ludzi przekonanych, że lądowanie na Księżycu zostało sfingowane. Argumentem na rzecz takich twierdzeń są rzekome świadectwa fałszerstw widoczne na przywiezionych przez astronautów fotografiach. Część zwolenników takiej wersji uważa, że materiały te trzeba było sfałszować z uwagi na to, że selenonauci spotkali na Księżycu istoty pozaziemskie. Co sprawia, że samozwańczy poszukiwacze prawdy są tak bardzo tolerancyjni wobec ewidentnych sprzeczności?

Niektórym ludziom świat wydaje się być pełen potężnych ludzi (i innych istot, co gorsza) i organizacji, ciężko pracujących w sekrecie nad realizacją swoich własnych, na ogół złowrogich, celów. Częstymi podejrzanymi są rządy i wielkie koncerny, zwłaszcza farmaceutyczne. Te ostatnie realizują jakoby plan depopulacji Ziemi poprzez szczepienia, będące w istocie trucizną mającą uczynić z nas otępiałych niewolników. Brzmi to dość zabawnie kiedy się o tym czyta, istnieje jednak realne zagrożenie powrotu niektórych chorób, wynikające ze wzrostu odsetka rodziców odmawiających szczepienia swoich dzieci. Wtórują im bliżej nieokreślone siły stojące za opryskiwaniem nas z powietrza toksycznymi substancjami, po to, by zniszczyć nasze zdrowie i zmusić do kupowania drogich lekarstw (w odróżnieniu od leków ziołowych, stanowiących panaceum na wszystkie choroby). Teorie te napotykają na ogół na poważny problem braku dowodów i wewnętrznych sprzeczności. Jednakże, jak stwierdził swego czasu Jerry Fletcher, bohater Teorii spisku, filmu nawiązującego do paranoicznej wizji świata, dobra konspiracja jest nie do udowodnienia. Jeśli można udowodnić jej istnienie, oznacza to, że stojący za nią ludzie coś spartaczyli. Co dowodzi, że o największych spiskach nie dowiemy się nigdy. Z drugiej strony, właśnie dzięki fuszerkom spiskowców dowiedzieliśmy się o szachrajstwach sztabu wyborczego Richarda Nixona, co doprowadziło do afery Watergate.

Wiele badań poświęcono mechanizmom poznawczym stojącym za tworzeniem przez ludzi teorii spiskowych i trwaniem przy nich wobec niesprzyjających okoliczności, takich np. jak nieprzystawanie do rzeczywistości i brak dowodów. Szczególnie istotne wydaje się stosowanie przez ich zwolenników szczególnego rodzaju weryfikacji, a mianowicie, traktowanie dowodów świadczących o nieprawdziwości ich twierdzeń jako przemawiających na rzecz istnienia kolejnej warstwy spisku, działalności mającej za zadanie dyskredytacje prawdy i jej orędowników. Co jednak najistotniejsze, wygląda na to, że wiara w jedną z teorii spiskowych (np. zatruwanie wody pitnej fluorem), pozwala przewidywać, iż dana osoba uwierzy w prawdziwość kolejnych rewelacji (chemitrails, opryski ludności z samolotów). Wydaje się zatem, że teorie spiskowe wspierają się wzajemnie. Mimo, że konkretni sprawcy mogą być różni w poszczególnych przypadkach, jeśli zgodzić się na ich istnienie, prawdopodobną opcją staje się istnienie ogromnej metakonspiracji, działającej w największym sekrecie. W miarę, jak jest ona wyznawana coraz dłużej i coraz skuteczniej broni się przeciwko kolejnymi kontrargumentami, staje się domyślnym wyjaśnieniem coraz to szerszego zakresu wydarzeń, np. subiektywnie spostrzeganego dłuższego czasu gotowania jajek. Tworząca się w ten sposób sieć wzajemnie wspierających się poglądów daje początek monologicznemu systemowi przekonań, nie wymagającemu interakcji ze światem do ustalania jego prawdziwości.

Jak wyjaśnić jednoczesne podzielanie sprzecznych dla przeciętnego człowieka poglądów spiskowych? Jak rozumieć to, że księżna Diana zginęła jednocześnie za sprawą MI6 i biznesowych rywali Dodiego al-Fayeda a lecący do Smoleńska samolot został wysadzony bombą termobaryczną, podczas gdy katastrofy tak naprawdę nie było a samolot wylądował na ściśle tajnym lotnisku, gdzie jego pasażerów wzięto do niewoli? Z pomocą przychodzą nam młodzi badacze z University of Kent. W opublikowanych w styczniu badaniu wskazują na mechanizmy, które mogą tłumaczyć ową niezwykłą tolerancję na sprzeczności. Wydaje się, że osoby wyznające pogląd, iż np. rząd jest złowrogą organizacją spiskową, mającą ukryte zbrodnicze motywy i działającą w sekrecie nad ich realizacją, mają dzięki temu solidne podstawy do budowania w oparciu o nie całego spiskowego obrazu świata. Fakt istnienia owej diabolicznej konspiracji jest w nim kluczowym przekonaniem światopoglądu, punktem odniesienia, pozwalającym na włączanie do niego kolejnych elementów spełniających to kryterium, przy pominięciu pozostałych. Działa to trochę w myśl zasady "wróg mojego wroga jest moim przyjacielem", tłumaczą badacze. Już w latach 50-tych zauważono, że w podobny sposób funkcjonują również niektóre stereotypy - osoby o poglądach antysemickich uważały, że Żydzi zbyt intensywnie angażują się w życie publicznie, będąc przy tym zbyt izolacjonistycznie nastawionymi.

Badania zgłębiające proces formowania się opinii publicznej wobec nowych produktów pokazują, że kluczową rolę odgrywać w nim mogą liderzy opinii - celebryci - a ściślej, nasz osobisty stosunek do celebrytów prezentujących daną opinię. Lubimy produkty lubiane przez celebrytów, których lubimy. I w drugą stronę - nie lubimy produktów lubianych przez nielubiane przez nas postacie. Podobnie rzecz miałaby się mieć w wypadku oficjalnych wyjaśnień, prezentowanych przez rząd czy pozostające na usługach jego i korporacji media głównego nurtu. Nie mogą być prawdziwe, ponieważ ich źródła są z definicji niewiarygodne. Stąd, wydaje się, że w wypadku wyjaśnień spiskowych - pochodzących z mediów drugiego (i n-tego) obiegu, czy od ludzi "przebudzonych", zyskują one domyślny kredyt zaufania i większy stopień akceptacji. Wobec tego, badacze postawili tezę, że dla osób wyznających spiskową teorię dziejów, każda teoria stojąca w opozycji wobec oficjalnej wersji wydarzeń będzie w jakimś stopniu atrakcyjna.

W pierwszym badaniu, przepytano 137 naszych ulubionych króliczków doświadczalnych, studentów psychologii (w 83% były to kobiety), prosząc o ocenę stopnia w jakim zgadzają się z różnymi negacjonistycznymi stwierdzeniami. Dotyczyły one na przykład zamachów z 11 września, globalnego ocieplenia czy lądowania na Księżycu. Kluczowe pozycje testowe dotyczyły okoliczności śmierci księżnej Diany. Prezentowane wersje obejmowały następujące przyczyny zdarzenia:
  1. Zbuntowana komórka w brytyjskich służbach specjalnych przeprowadziła zamach
  2. Sankcjonowana przez kierownictwo MI6 kampania, mająca na celu zgładzenie Diany
  3. Diana upozorowała własną śmierć, by wraz z Dodim [i pewnie Tupakiem Amaru Shakur, Elvisem Presleyem i Jacko - przyp. M.] cieszyć się spokojem
  4. Rywale biznesowi al-Fayeda, wraz z jego ojcem, dokonali zamachu na jego życie, pozorując go jako wypadek samochodowy
  5. Diana musiała zostać zamordowana ponieważ rząd brytyjski nie mógł zaakceptować związku matki przyszłego króla z muzułmaninem
Warto zauważyć sprzeczności pomiędzy niektórymi wersjami. Z drugiej strony, może warto pokusić się o próbę połączenia np. wersji 2 i 5, lub którejkolwiek z wersją 3. Pierwszą istotną konkluzją z wyników było stwierdzenie, iż odpowiedzi na większość pozycji testowych są ze sobą w niewielkim stopniu skorelowane. Innymi słowy, istniała szansa, że osoby wierzące, że wirus HIV powstał w laboratorium, że nigdy nie wylądowaliśmy na Księżycu, czy, że rządy ukrywają swoje kontakty z istotami pozaziemskimi wierzą też w to, że księżną Dianę zamordowano na zlecenie brytyjskiego wywiadu. Co ciekawe, do pewnego stopnia dotyczyło to także wiary w upozorowaną śmierć księżnej Walii i spisku rywali biznesowych al-Fayeda. Osoby skłonne uwierzyć w tę drugą wersję, chętnie wierzyły też w spisek zbuntowanej komórki MI6.

Drugie badanie przeprowadzono tuż po ogłoszeniu śmierci Usamy ibn Ladina, na 102 studentach (58% kobiet). Badanym przedstawiano informacje medialne dotyczące zdarzenia, ze szczegółami dotyczącymi odmowy publikacji zdjęć, czy pośpiesznego pozbycia się ciała. Proszono ich następnie o ocenę prawdziwości następujących stwierdzeń:
  1. Usama ibn Ladin został zabity w wyniku interwencji Amerykanów
  2. Usama ibn Ladin wciąż żyje
  3. Gdy interwencja Amerykanów miała miejsce, Usama już nie żył
  4. Działania administracji Obamy wskazują, iż ma miejsce próba ukrycia pewnych istotnych lub kompromitujących informacji dotyczących akcji.
Okazało się, że studenci są w znacznym stopniu przekonani co do prawdziwości oficjalnej wersji (średnia odpowiedzi wynosiła 5, w sześciostopniowej skali). Z drugiej strony, w podobnym stopniu zgadzano się z ostatnim stwierdzeniem (M=4,74). U osób podzielających przekonania spiskowe do pewnego stopnia powtórzył się schemat z poprzedniego badania. Okazało się jednak, że kluczowy dla wiary w dwie sprzeczne wersje jest zwłaszcza czynnik nieufności wobec wersji oficjalnej (pytanie czwarte). Stopień, w jakim dana osoba wierzyła w matactwa rządowych oficjeli, determinował wiarę w obie wersje spiskowe (i niewiarę w wersję oficjalną). Studenci ci, wychodząc z założenia, że prawda jest ukrywana, w większym stopniu skłonne były uznać za prawdopodobne dostępne im wersje zgodne z tym założeniem. Nawet wtedy, kiedy były one ze sobą sprzeczne. Skoro rząd kłamie, inni muszą mówić prawdę.

grafika:

Źródło:
Wood, M., Douglas, K., & Sutton, R. (2012). Dead and Alive: Beliefs in Contradictory Conspiracy Theories Social Psychological and Personality Science DOI: 10.1177/1948550611434786

14 komentarzy:

  1. Wszystkiemu są winni Reptalianie!
    Świetny tekst ;D Czytając komentarze na, w dużej mierze prawicowym, wykopie dochodzę do wniosku, że tamtejsi użytkownicy po prostu kochają teorie spiskowe i teraz faktycznie rozumiem dlaczego ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tudzież ludzie z Syriusza. Szczególne upodobanie do teorii spiskowych - i uroczych wykresów - ma też Fox News.

      Usuń
  2. @Wykop i ideologia
    Nie chcę tutaj popadać w oskarżanie prawicy o miłość do spisków (po prostu zdaje sobie sprawę z własnych skrzywień poznawczych), ale ideologia rzeczywiście zdaje się być powiązana ze skłonnością przyjmowania podejście spiskowego. Ciekawe byłoby również powiązanie wiary religijnej z wiarą spiskową (tutaj mamy przesłanki an rzecz brak korelacji, korelacji pozytywnej i negatywnej).
    Jeżeli zaś chodzi o materiały źródłowe do obserwowania rodzimych spiskologii, to polecam Nowyekran wspaniały portal, na którym można się dowiedzieć, ze Chiński wywiad podsłuchuje prawicowych polskich bloggerów, że Kaczyński był rosyjskim agentem, JKM jest lewakiem a za anonymous stoi szatan.
    Pozdrawiam,
    Baribal.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piszę teraz zupełnie niezobowiązająco, ale są przesłanki przemawiające za takim poznawczym funkcjonowaniem osób o konserwatywnych poglądach, które predysponuje je do myślenia spiskowego. Ludzie odczuwający zagrożenie i brak kontroli nad sytuacją mają większą skłonność do "łączenia kropek" i dostrzegania znaczących wzorców. O ile pamiętam, są to cechy częściej występujące u osób o konserwatywnych poglądach.

      Przypuszczam, że wiara wierze nie równa. I trzeb by brać pod uwagę wiele czynników, np. to, jak konserwatyzm pośredniczy w "wyborze" wiary.

      Nowyekran jest jednym z częstszych dostawców treści dla fejsbukowego "Czytam prawicową publicystykę dla beki".

      Usuń
    2. Wybacz, ale wydaje mi się, że nie wyciągnąłeś wniosków z własnego artykułu. Zacytuję fragment:

      "Badania zgłębiające proces formowania się opinii publicznej wobec nowych produktów pokazują, że kluczową rolę odgrywać w nim mogą liderzy opinii - celebryci - a ściślej, nasz osobisty stosunek do celebrytów prezentujących daną opinię. Lubimy produkty lubiane przez celebrytów, których lubimy. I w drugą stronę - nie lubimy produktów lubianych przez nielubiane przez nas postacie. Podobnie rzecz miałaby się mieć w wypadku oficjalnych wyjaśnień, prezentowanych przez rząd czy pozostające na usługach jego i korporacji media głównego nurtu. Nie mogą być prawdziwe, ponieważ ich źródła są z definicji niewiarygodne."

      To wyjątkowo trafna obserwacja. Poglądy lansowane przez media głównego nurtu i dyżurnych celebrytów często spotykają się z niedowierzaniem ze strony osób o poglądach innych niż politycznie poprawny mainstream.
      Libertarianie, radykalni konserwatyści, a także radykalni lewacy często wykazują słabość do teorii spiskowych, ponieważ postrzegają media jako nośnik propagandy - co oczywiście nie jest odległe od prawdy. Tacy ludzie skłonni są kwestionować "oficjalne" teorie naukowe, "oficjalne" tłumaczenia katastrof itd.
      Czasami prowadzi to do tworzenia grup, prowadzących amatorskie śledztwa, które to grupy niekiedy wyciągają na światło dzienne wiele oficjalnie przemilczanych faktów.
      Czasami prowadzi to do śmieszności.
      Teorie spiskowe związane np. z odpowiedzialnością administracji GWB za huragan Katrina formułowane były z reguły w kręgach lewicowych.
      Teorie spiskowe dotyczące np. katastrofy smolenskiej - to niewątpliwie domena prawicy.
      Niektóre "spiski" (rząd światowy, szczepionki, GMO) znajdują poparcie na obu końcach spektrum politycznego.

      Interesujący artykuł, dziękuję.

      Usuń
    3. Przede wszystkim, artykuł rzeczywiście nie oddaje należnego uznania tym, którzy niestrudzenie wyciągają na światło dzienne prawdziwe spiski, vide COINTELPRO.

      Pominąłem skrajnie lewe skrzydło sceny politycznej, trochę przez zaniedbanie, trochę zakotwiczając się na poznawczych wyjaśnieniach. Myślenie spiskowe rzeczywiście wpisane jest w światopogląd wielu grup mniejszościowych. Ze względów na które wskazujesz (które rzeczywiście wynikają z badania), ale także z potrzeby wyjaśnienia sytuacji w które, mimo, iż "mamy rację", świat najwyraźniej "nie chce o tym słyszeć".

      Dziękuję za uznanie, bardzo chętnie wymieniam artykuły na zadowolonych czytelników!

      Usuń
    4. @Anonimowy

      "Ciekawe byłoby również powiązanie wiary religijnej z wiarą spiskową (tutaj mamy przesłanki an rzecz brak korelacji, korelacji pozytywnej i negatywnej)."

      Właśnie w tym problem, że literatura nie jest konkluzywna. Trudno jest porównywać badania, jeżeli jedni zabierają się za religie, a inni za wiarę w pojedyncze dogmaty bądź herezje, albo opisują konstrukt duchowości (spirituality). Pamiętam natomiast o jednym badaniu, gdzie stwierdzono, iż ludzie "uduchowieni", częściej wierzą także w spiski/UFO/bajkowe fenomeny. Aczkolwiek efekty nie były ogromne.

      Z drugiej strony "uduchowionym" żyje się lepiej; skarżą się na mniej problemów zdrowotnych(fizycznych i psychicznych). To można oczywiście próbować tłumaczyć syndromem matki Polki, albo "dziewicami w niebie", które wynagrodzą szare ludzkie życie, tudzież wpajaną od małego "pokorą" i "nadstawianiem drugiego policzka". Krótko mówiąc, mało prawdopodobne, by istniał bezpośredni związek.

      Usuń
    5. @Łukasz
      Zgadzam się, chociaż nie śledzę uważnie literatury. Z jednej strony wiara religijna może sprzyjać wierze w teorie spiskowe, gdyż skoro juz wierzymy w dziewicze poczęcia, to spisek jaszczurów nie jest tak daleką perspektywą. Z drugiej strony silna wiara religijna może wiązac się z wiekszą dyscypliną, wszelka wiedza nie pochodząca od świętego źrodla nie może być prawdziwa. Z jeszcze innej perspektywy tak naprawdę mamy do czynienia z ukrytym czynnikiem, który jest w rożnym stopniu skorelowany z obydwoma zjawiskami, co moim zdaniem może być wyjasnieniem najbliższym prawdy. Na takiej samej zasadzie, religia przez wiele wiekow pelniła funkcję filtru odrożniającego swoich od obcych.
      Co do lepszego stanu zdrowia wierzących, to też można wyjasniać to faktem, że w większości społeczeństw wierzący stanowią większośc, a bycie w większośc jednak jest korzystne dla stanu naszego zdrowia. Chociaż niektóre badania moga sugerować, ze wpływ religii na zdrowie wcale nie musi byc prosto liniowy.
      http://epiphenom.fieldofscience.com/2012/01/religion-and-health-double-edged-sword.html
      Pozdrawiam,
      Baribal

      Usuń
  3. Konspiracja rodem z gier ;)
    http://www.youtube.com/watch?v=CLQVfHVdDZg
    http://www.youtube.com/watch?v=CLQVfHVdDZg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weź litery ze słowa SKYRIM, dodaj kilka, odejmij parę, poprzestawaj - wyjdzie Ci "ACTA", "INTERNET" i "GROSZEK".

      Usuń
  4. Nie wiem czy to wina tylko mojej przeglądarki, ale czcionka jest tak mała, że nie da się tego czytać, choć teksty są ciekawe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisz proszę, jakiej używasz i w jakiej rozdzielczości. Zwiększyłem czcionkę, tutaj zaś jest przydatny dodatek do Fx, pozwalający czytać w sytuacjach awaryjnych: https://addons.mozilla.org/pl/firefox/addon/readability/

      Usuń
  5. Moim zdaniem skłonność do wierzenia w przeczące sobie teorie to wynik tworzenia sobie w głowie szufladek, do których zagląda się tylko w danym momencie a potem szczelnie zamyka.

    OdpowiedzUsuń

A co Ty o tym sądzisz?
Autor docenia komentarze podpisane. Jeśli nie posiadasz konta Google, najwygodniej będzie Ci użyć opcji Nazwa/adres URL, przy czym tego drugiego nie musisz wpisywać.